Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#76587

(PW) ·
| Do ulubionych
Mamy przed pracą wyznaczone 3 miejsca parkingowe dla pracowników. Na ziemi są koperty, a przed nimi znak (znak, który dało nam Miasto - nie taki, jak to sobie ludzie sami czasem malują). Po prostu te miejsca są dla nas, myśmy za to zapłacili i tylko my możemy tu stawać. Tym bardziej, że kiepsko z miejscami wokół. Ale nie jesteśmy czepialscy, uprzedzę komentarze, kiedy ktoś staje na chwilę, no problem, tylko coś załatwić, spoko. A ci, którzy zostawiają samochody na dłużej, otrzymują od nas uprzejme karteczki za wycieraczką, żeby jednak nie stawali.

Ale oczywiście jest jeden uparty, czarna Hondzia, który staje na naszych kopertach dość często i kiedy ci mobilni przyjeżdżają do pracy rano, miejsca brak. Dostał karteczkę jedną, drugą, trzecią, ostatnie ostrzeżenie i... widzę właśnie przed chwilą, jak koleżanka go przydybała, że wsiada do samochodu (który stał tu do samiusieńkiego rana):

[K]oleżanka: Panie kochany, tu nie można stawać, to są nasze miejsca, jest znak jak byk i karteczki, i koperty (może teraz nie widać, ale upomnienia dostawał, jak jeszcze widać było)
[Cz]arna [H]ondzia: Takie znaki to se możecie...
[K]: To jest normalny miejski znak, jeśli się pan nie będzie stosował, to wezwiemy policję, to jest tylko dla pracowników "W"!
[CzH]: No i mam cię ślicznotko, ja pracuję w "W" i co mię teraz zrobisz?
[K]: No chyba nie, bo ja tam pracuję i cię gościu nie znam!
[CzH]: (chwila konsternacji)... A to spie*dalaj!
I poszedł.

Laweta zgarnia Hondzię właśnie.
Będziemy mieć jutro wybite szyby?

parking praca

Skomentuj (5) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 236 (252)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…