Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#76806

(PW) ·
| Do ulubionych
Miałem dzisiaj kolejną nieprzyjemną przygodę z typowym moherem w komunikacji miejskiej. Tym razem o dziwo nie chodziło o miejsce siedzące, ale od początku.

Może kojarzycie te busy międzymiastowe, miejsc jest tam napchanych tyle, że przejście miedzy nimi jest tak wąskie, że ledwo się jedna osoba mieści. W takim właśnie przejściu jedna baba położyła dwie wielkie, wypchane torby (niewiele mniejsze do tych z IKEA) skutecznie tarasując przejście.

Miałem pecha że ja jako pierwszy musiałem wysiadać i przejść przez tą barykadę. Jednym krokiem nie dałbym rady, a na skok nie było miejsca. Gdy podszedłem, pani oczywiście toreb nie wzięła, nie przesunęła, więc musiałem sobie sam poradzić. Zrobiłem krok między jej torby i je trochę rozsunąłem butem żeby na czymś stanąć, wtedy się zaczęło darcie:

Moher: Co ty robisz gówniarzu?! Ja tam mam jajka - wydarła się głośno że w całym busie było słychać.
Ja: To niech pani przesunie te torby bo przejść się nie da.
M: A gdzie je mam dać gówniarzu? Na kolana? Ja mam pierwszą grupę inwalidzką! - nic nie zmniejszając tonu.
J: Czyli że grupa inwalidzka uprawnia również do chamstwa?

Trochę się zapowietrzyła i zaraz po tym leciały jakieś ku**wy z jej strony ale nie słyszałem dokładnie, bo wysiadłem z busa. Ale wzrok miała taki, że jakby mogła to by nim zabiła. Na koniec dodam, że już na początku, jak słyszałem jej ton, gdy się odzywała do kierowcy przy wsiadaniu, jak widziałem jej wyraz twarzy i ten wielki beret, to wiedziałem że będzie ciekawie, szkoda że padło na mnie.

Pewnie powiecie, że to nie było piekielne, bo torby leżały na ziemi, ale uwierzcie mi, takie wielkie, wypchane torby skutecznie blokowały wąskie przejście.

komunikacja_miejska

Skomentuj (16) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 179 (221)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…