Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#76922

(PW) ·
| Do ulubionych
Pojawiła się opowieść o leczeniu chomika, a w niej stwierdzenie babci autorki, że nie ma co leczyć zwierzęcia za kilka złotych.

Przypomniało mi to rozmowę z moja współlokatorką z mieszkania studenckiego. Normalna kobieta na pierwszy rzut oka.
Siedzimy i rozmawiamy o zwierzętach. No to ja jej opowiadam: że rybki, że królik, że trzech młodszych braci itd. A ona na to, że tylko zawsze chomiki. I że kiedyś na jednego stanęła i usłyszała tylko trzask, ale od razu nie zdechł.

- I co zrobiłaś?- spytałam z automatu wyobrażając sobie eutanazję chomika u weterynarza.
- To była zima a my mieszkaliśmy na trzecim piętrze w bloku. Zrobiłyśmy małą katapultę z drewnianej łyżki kuchennej i wystrzeliłyśmy go przez okno balkonowe na zaspę, żeby szybciej zdechł.
- I zdechł?
- Po jakimś dłuższym czasie. Chodziłyśmy sprawdzać z siostrą czy dycha.
- A ile miałyście lat?
- No ja w liceum byłam.
Na szczęście mieszkałam z nią krótko.

Skomentuj (23) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 252 (288)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…