Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#77053

(PW) ·
| Do ulubionych
Historyjki o szkolnych konkursach.

Jako dziecko często brałam udział w konkursach plastycznych. W jednym z nich, na temat twórczości Mickiewicza, zajęłam pierwsze lub drugie miejsce. Bardzo podekscytowana udałam się z rodzicami na galę wręczenia nagród w lokalnym Domu Kultury. Wszystko pięknie, zostaję wezwana na scenę, oklaski, wieczna sława i reklamówka z nagrodami. A w niej: kalendarz ścienny na bieżący rok (był październik) oraz książka "Utopić Solorza". Dla jedenastolatki.

Nieco później zostałam zgłoszona do konkursu wiedzy o pszczołach (serio!). Nie był to najbardziej porywający temat świata, ale dzięki sporemu wkładowi pracy znów zajęłam dość wysokie miejsce. Kolejna gala wręczania nagród, tym razem podczas gminnego festynu. Otrzymałam cztery bardzo fachowe książki na temat hodowli pszczół oraz... odznakę Honorowego Członka Związku Pszczelarstwa Polskiego. Ciekawe czy mogę to wpisywać w CV?

W liceum byłam mniej chętna do startowania w konkursach, ale za to zostałam wytypowana do prowadzenia festiwalu szkolnych teatrów. Poziom był zaskakująco wysoki jak na amatorów i wszystko toczyło się dobrze, dopóki na samym końcu nie dostałam tabelki z listą zwycięzców, nagród, które otrzymują, oraz znamienitych sponsorów, którzy te nagrody ufundowali. Tabelkę tę miałam uroczyście odczytać zgromadzonej publiczności. Nigdy już nie prowadziłam żadnej imprezy w szkole, bo nie udało mi się zachować powagi podczas czytania: "Grupa Teatralna Z Drugiego Końca Polski za zajęcie pierwszego miejsca otrzymuje telefon stacjonarny od Hojnego Sponsora."

Nie wysyłajcie dzieci na konkursy, nie warto. :)

konkursy szkolne

Skomentuj (39) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 168 (256)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…