Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#77176

(PW) ·
| Do ulubionych
Przez około półtora roku chodziłam do pewnego pana ginekologa. Bardzo popularny, same pozytywne opinie. Na NFZ przyjmował z rejestracją w danym dniu, kolejki zawsze nieziemskie. Przyjmował od godz. 15:00, rejestracja od 14:00, jak przychodziłam o 13:00 byłam mniej więcej 5-10.

Wszystko było w miarę ok, co prawda zawsze przy wystawianiu recepty dopytywał kiedy będę się starać o dziecko, ale nie przejmowałam się tym. Wszystko ok, do czasu gdy odstawiłam tabletki z powodów zdrowotnych. Brak okresu przez pół roku, połączony z wcześniejszymi objawami jak trądzik czy nadmierne wypadanie włosów, zaowocowało skierowaniem na badania. Wynik niedoczynność tarczycy i PCOS.

- No niedobrze, niedobrze. Tym bardziej w pani wieku to już musimy zacząć starać się o ciążę.
- Nie planuję w najbliższym czasie dzieci.
- 26 lat plus problemy z PCOS, nie ma pani co planować, tylko się starać.
- Jak będę gotowa, to zacznę się zastanawiać nad potomstwem, adopcja dla mnie i męża też jest opcją.
- Jak pani chce, to by było na tyle w takim razie.
- No a jakieś leczenie żeby złagodzić objawy PCOS i niedoczynności tarczycy, wyrównać testosteron i wyregulować okres?
- Skoro pani i tak nie chce się starać o potomstwo, to nie ma co leczyć.
- A prywatnie?
- Jak będzie pani chciała zajść w ciążę to zapraszam.

Lekarz zmieniony, leczenie podjęte bez względu na moje plany odnośnie macierzyństwa.

Skomentuj (37) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 230 (284)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…