Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#77209

(PW) ·
| Do ulubionych
Zainspirowałam się opowieścią z kina #77105. Też byłam jakiś czas temu na "Sztuce kochania". W małym kinie studyjnym. Miałam niestety wątpliwą przyjemność dzielić rząd z dość dziwną rodzinką. Byli to dwaj dorośli faceci i kobieta, plus 17-letni chłopak. Zestaw dość dziwny jak na taką tematykę filmu, ale w sumie sama na seansie byłam z teściową, więc lepsza nie jestem.

Panowie szybko znudzili się filmem, więc zaczęli wychodzić z sali na zmianę. Za każdym razem czuć było od nich coraz bardziej intensywne opary alkoholu, a panowie łącznie wyszli z kina jakieś 6 razy, przechodząc i taranując cały rząd. Panowie nie omieszkali skomentować mniej lub bardziej stosownie każdej rozbieranej sceny, heheszkując i chrumkając z każdego swojego błyskotliwego żarciku.

W pewnym momencie jednemu z Panów tak bardzo przypadł do gustu komentarz kolegi, że chrumkając mało się nie zadławił. I dławił się tak dobre parę minut.

I klasyk: pani nie wyciszyła telefonu. I tak, zaczął dzwonić. Cała sala została uraczona charakterystycznym wokalem Zenka Martyniuka, a Pani nawet nie zadała sobie trudu, żeby wyciszyć dzwonek lub odrzucić połączenie. Stwierdziła na głos, że przecież w kinie rozmawiać nie będzie i siedziała tak, dopóki osoba dzwoniąca nie zrezygnowała i się rozłączyła.

Na sam koniec seansu nastolatek, widocznie znudzony fabułą, zaczął rytmicznie uderzać pięścią w swoje siedzenie tak, że trząsł się od tego cały rząd.

Na jakiś czas straciłam ochotę na wychodzenie do kina.

Skomentuj (3) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 172 (200)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…