Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#77279

(PW) ·
| Do ulubionych
Dorabiałem sobie kiedyś w firmie organizujących różne "gry terenowe" głównie dla firm. Swojego czasu organizowaliśmy zdarzenie w konwencji modnego w tamtym okresie "Kodu Leonarda da Vinci". Mieliśmy do dyspozycji podziemia jednego z fortów, które po odpowiedniej stylizacji zamieniały się w klasztorne lochy. Wszędzie stały palące się świecie z których dym snuł się pod sufitami, sztuczne pajęczyny ozdabiały sufity, a przemykający gdzie nie gdzie mnisi w habitach i kapturach budowali klimat.

Zabawa polegała na tym, że imprezowicze byli dzieleni na grupy, których zadaniem było rozwiązanie zagadki i znalezienie skarbu. Problem polegał na tym, że poszukiwacze pocierali do nas już po początkowej "integracji", często też "integrowali" się też już podczas zabawy schowanym pod kurtką piwkiem.

Najbardziej krytycznym punktem było miejsce, gdzie należało znaleźć wskazówkę w jednym z ustawionych dzbanów tłukąc go. Jako, że "poszukiwacze" często się mylili, dzbany "schodziły" dość szybko. Niedaleko więc ustawiony był ich zapas, pilnowany przez mnicha, który zamieniał całe dzbany na stłuczone między grupami. Musiał też pilnować zapasu, bo dziwnym trafem właśnie on wzbudzał zainteresowanie naprutych poszukiwaczy, do tego stopnia, że nie raz dochodziło do rękoczynów.

Próby przekonania klientów, by zaczęli się integrować dopiero po skończeniu zabawy, nigdy się nie udawały. Wszak płacę, to mogę lekceważyć czyjąś pracę i psuć zabawę innym.

Skomentuj (7) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 172 (220)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…