Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#77988

(PW) ·
| Do ulubionych
Czytam sobie historie o wpychaniu jedzenia oraz tę napisaną przez ZjemCiSzalik...

Ja byłam niejadkiem. Całe dzieciństwo na podwówku, mnóstwo energii, a byłam raczej grubawym dzieckiem.
Z racji niejadkowania miałam układ z paniami w przedszkolu - dostawałam samą zupę lub samo drugie, albo po prostu połowę porcji jednego i drugiego.
A w domu czekał na mnie drugi obiad. Dwudaniowy. Czasem z deserem.
I moi genialni rodzice wymyślili sobie, że od bicia pasem po plecach rozciąga się żołądek...

Czasem dla urozmaicenia wynosili mój talerz do łazienki i musiałam jeść na sedesie (do dziś zastanawiam się czemu nie wpadłam na to, by spuścić obiad do kibla).

Nie lubiłam twarogu, śmietany. Pod groźbą lania musieliśmy wypijać szklankę gorącego mleka dziennie.
Kiedyś babcia wymyśliła sobie, że nauczy mnie jeść produkty mleczne.
Po prostu usadziła kilkuletnią mnie na fotelu, swoją obfitą osobą zasłoniła drogę ucieczki i łyżkami pakowała we mnie twaróg i śmietanę. Do porzygu. Nosem, bo usta zatykała bym nie wypluwała.

Do dziś nie tknę serka wiejskiego, kanapkowego, sernika, twarogu.
Ser żółty tylko w formie roztopionej na grzance, na zimno nigdy.
Od samego zapachu wszystko podchodzi mi do gardła.
A są sytuacje, kiedy lepiej nie odmawiać - obiad u "teściów", delegacja z szefem, czyjeś urodziny... katorga i mordęga.

Do dziś mam rozwalony metabolizm, który, czego jestem na 99% pewna, działałby normalnie gdyby nie wpychanie na siłę. W toalecie na "dwójkę" potrafię bywać raz w tygodniu, no, może co 5 dni. I to jest norma, od zawsze tak miałam mimo picia kropelek odchudzających. Tłuszcz osadził mi się na brzuchu i nawet mając niedowagę (bmi ok 18) nie miałam płaskiego brzucha...
Muszę się pilnować, by nie pojadać kompulsywnie...

Dziękuję, moi "najbliżsi"...

jedzenie zmuszanie niejadek rodzina

Skomentuj (32) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 224 (308)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…