Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#78228

(PW) ·
| Do ulubionych
Ponad 2 lata temu zachorowałem, właściwie wtedy choroba się ujawniła. Którejś nocy obudził mnie straszny ból w okolicach przepony. Wyszedłem na dwór by zaczerpnąć świeżego powietrza, skończyło się tym, że zwymiotowałem. Wymiotowałem, co 10 minut przez 16 godzin.

Po silnych naciskach mojej dziewczyny zgodziłem się by wezwała pogotowie. Przyjechali, z łaską zabrali mnie na SOR. Tam zrobiono mi tylko badania krwi, podali kroplówkę i około 2 w nocy wypisali.

Myślałem, że może się czymś zatrułem i tyle.

Po kilku miesiącach znowu taka sama sytuacja, ból i wymioty. Po 6 godzinach wezwana karetka. Przyjechali znowu z łaską zabrali mnie na SOR. Otrzymałem jeszcze opieprz, że do takiej pierdoły wzywam ratowników.

Na SOR czekałem około 4 godzin, gdy w końcu zbadała mnie Pani Doktor, trafiłem na OIOM.

Diagnoza: Ostre zapalenie trzustki oraz wielonarządowe zatrzymanie.

Generalnie przestały mi pracować: nerki, wątroba, trzustka oraz miałem płyn w płucach. Moja luba od lekarza dowiedziała się, że najprawdopodobniej nie przeżyje nocy.
W szpitalu spędziłem 6 tygodni na kroplówkach i karmieniu do bezpośrednio do dwunastnicy.

Kto w tym wszystkim jest piekielny? Ratownicy za takie traktowanie pacjenta oraz moja lekarka rodzina, która zaleciła mi dietę. Dieta była idealnie dopasowana do tego, by zapalenie trzustki wywołać. Co najważniejsze lekarze w szpitalu, którzy podejrzewali u mnie alkoholizm. Po wielu badaniach okazało się, że mam wadę genetyczną i nie była to moja wina.

Minęły ponad 2 lata, dalej jestem chory, biorę leki, byłem kilka razy w szpitalu. Nie mogę wykonywać większości normalnych czynności.

słuzba_zdrowia

Skomentuj (11) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 145 (203)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…