Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#78590

(PW) ·
| Do ulubionych
Niezależnie od chęci, z pisania człowiek nie wyżyje więc po studiach podreptałam do pracy - z wykształcenia jestem PRowcem, załapałam się w agencji. Oprócz codziennych obowiązków w stosunku do klientów w pakiecie dostałam asystę mojej szefowej, która od Mirandy Priestley z Diabeł Ubiera Się u Prady różni się tym, ze tamta miała klasę.

Sytuacja z zeszłego tygodnia. Dostaję maila od szefowej, rachunek z sieci komórkowej na pakiet mobilnego internetu. Zawarty numer telefonu, numer klienta, szczegóły pakietu. Przeglądam dokumenty, ni to numer szefowej, ni jej męża, ni córy. Piszę do sieci na interaktywnym czacie (od razu wiadomo, że przez telefon nic mi nie powiedzą, w końcu umowa nie na mnie).

Co się okazało? Szefowa miała swego czasu ten właśnie numer (używany wtedy przez córę) w owej sieci, do którego dokupiła dodatkowy pakiet mobilnego internetu. Dwie oddzielne umowy. Umowa na internet z 2010 roku, dane ostatnio używane w 2012. Ale płaciła za to dalej, mimo iż umowa na sam numer dawno rozwiązana. Przekazałam szefowej informacje, że od lat płaci co miesiąc za umowę, która od pięciu lat jest nieużywana. Co usłyszałam?

"I ty przez tyle lat nie rozwiązałaś mi tej umowy? W ogóle nie można na tobie polegać, jesteś nieodpowiedzialna! Za co ci płacę? Po co mi ktoś taki w biurze?"
No cóż, wysłuchałam, nie pierwszy i nie ostatni raz. Po czym pomachałam premii na do widzenia.

Gdzie piekielność? Pracuję dla niej od 2016. Rachunek przychodził mailowo co miesiąc, w zeszłym tygodniu pokazała mi go po raz pierwszy. O ja niedobra.

Szefowa

Skomentuj (8) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 191 (229)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…