Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#78788

(PW) ·
| Do ulubionych
Dojrzałam do wrzucenia bomby w pole dmuchawców tudzież walnięcia piorunem w szczypiorek. :)

Zatem: dziś będzie o UBEZPIECZENIACH.

Kontrowersyjny temat rzeka.

Od razu zaznaczam: zajmuję się kwestią ubezpieczeń sprzętów AGD/RTV/IT i szeroko pojętej elektroniki, zatem swoją historię ograniczę do tych kwestii. Zajmowałam się również gwarancjami samochodowymi, zatem ten temat jest mi też znany. Nie wiem nic o ubezpieczeniach komunikacyjnych, mieszkaniowych, życiowych, zdrowotnych, bankowych, kredytowych - zatem na ich temat wypowiadać się nie będę.

Do rzeczy zatem:

Z jednej strony Piekielni Ubezpieczyciele – złodzieje, bandyci, łachudry, łachmyty, kryminaliści, zbrodniarze, degeneraci, zboczeńcy, masoni, onaniści i cykliści (osobiście usłyszałam 90% tych określeń personalnie).

Z drugiej Piekielni Ubezpieczeni – leniwi, bezmyślni, roszczeniowi, bezrefleksyjni, często bardzo chamscy i równie często – zwykli naciągacze.

I każda strona ma swoje racje.

Chciałabym Wam rzucić trochę światła na skomplikowane meandry procesu zawarcia umowy ubezpieczenia i skorzystania z tej umowy – w razie potrzeby.

Poniżej przedstawiam piekielności, które mogą (ale nie muszą! – w tym cel mojej historii) stać się Waszym potencjalnym udziałem.

Zasada pierwsza - naczelna i podstawowa, która powinna być wyssana z mlekiem matki – przeczytaj Ogólne Warunki Ubezpieczenia.

Nie wierz sprzedawcy na słowo. PRZECZYTAJ. To Twoje pieniądze, Ty musisz wiedzieć, za co płacisz i co Ci za Twoje pieniądze przysługuje. Przeczytaj zatem.

Potem przeczytaj znów i zrozum.

Jeśli masz tak głęboką awersję do słowa pisanego, że wstrząsa Cię na sam widok – przeczytaj chociaż dwie sekcje – „Definicje” oraz „Listę wyłączeń odpowiedzialności”.

W pierwszej najczęściej znajdziesz informację, że „definicje używanych pojęć mogą różnić się od typowego, powszechnego ich znaczenia”. Należy zatem dokładnie ją przestudiować, bo z niej właśnie dowiesz się, co przysługuje Ci w ramach zawartej umowy oraz jak Ubezpieczyciel zinterpretuje opisane przez Ciebie zdarzenie.

Analogicznie z listy wyłączeń dowiesz się, w jakim przypadku odszkodowanie nie będzie Ci przysługiwać.

Piekielne sytuacje i jak się ich ustrzec:

1. „Bo ja tu mam taką polisę od wszystkiego”.

Oznacza to, że masz w ręku święty Graal, miecz Króla Artura lub inny, legendarny artefakt. Ubezpieczenie „od wszystkiego” NIE istnieje. Nawet umowy oferujące bardzo szeroki zakres odpowiedzialności Ubezpieczyciela (np. przedłużona gwarancja + nieszczęśliwy wypadek + uszkodzenie mechaniczne – te dwa ostatnie zakresy wcale nie są tożsame!) mają listę wyłączeń.

2. „Bo sprzedawca mi powiedział, że jak mi upadnie to zapłacicie”.

Bardzo możliwe, że tak właśnie powiedział. Nie neguję tego. Tylko Ty – przeczytawszy listę definicji – wiesz, że nie jest to prawda. Niestety, jest to praktyka powszechna. W naszym języku nazywa się to „misselling” – celowe wprowadzania klienta w błąd co do charakteru i właściwości danego produktu, aby nakłonić do jego kupna. Przeczytaj definicję zdarzenia ubezpieczeniowego.

3. „Naprawa? Jaka naprawa? Sprzedawca powiedział, że od razu dacie nowy!”.

Nie, nie damy. Priorytetem zawsze będzie naprawa. Ubezpieczyciel ma obowiązek przywrócić sprzęt do stanu funkcjonalności. Tę informację masz zawartą w OWU.

4. „Bo mi tu sprzedawca wcisnął jakąś polisę, ja nawet nie wiedziałem”.

To może się zdarzyć, gdy kupujesz sprzęt na raty. Piętrzą się przed Tobą papiery, z drukarki wychodzi ich coraz więcej i więcej, jesteś zmęczony/głodny/chcesz do łazienki/chcesz już wyjść, a tu sprzedawca wskazuje palcem – tu, tu i tu podpisać.
Podpisujesz, przeglądasz w domu i widzisz – umowę kredytową, ubezpieczenie kredytu i jeszcze jakieś ubezpieczenie sprzętu, którego wcale nie chciałeś. Spokojnie. Masz 30 dni na rezygnację z niego (7, jeśli brałeś na firmę). Ubezpieczyciel zwróci Ci składkę.
Tylko zadzwoń. Pamiętaj o terminie!

5. „Bo sprzedawca powiedział, że jak nie wezmę tego ubezpieczenia, to nie dostanę kredytu”.

Bzdura do kwadratu. Ubezpieczenie kredytu nie ma absolutnie nic wspólnego z ubezpieczeniem sprzętu. Żadne z nich nie jest obowiązkowe.
Ubezpieczenie kredytu może ewentualnie pozwolić na obniżenie oprocentowania lub prowizji kredytu, ale nie warunkuje samego faktu jego przyznania.
Ubezpieczenie sprzętu nic ma zupełnie nic do tego. Masz 30 (7) dni na rezygnację.
Wyjątek stanowią wyraźne promocje – np. drugi sprzęt za pół ceny, pod warunkiem, ze ubezpieczysz oba. Wtedy musisz ubezpieczyć, aby skorzystać z promocji.

6. „Sprzedawca powiedział, że ja nie muszę nic czytać, on mi wszystko powie”.

Tu niech Ci się zapali czerwona lampka. Z dużym prawdopodobieństwem możesz założyć, że sprzedawca próbuje Ci sprzedać coś, co nie będzie Ci nigdy potrzebne. Zastanów się - Ile razy dziecko wyrwało Ci drzwiczki pralki? Ile razy stawiając garnek w lodówce upuściłeś go na szklaną półkę i stłukłeś ją? Ile razy stłuczony talerzyk zablokował pompę odpływową zmywarki? Pomyśl i zdecyduj świadomie.

7. „Co? To ja mam to czytać? Pani chyba żartuje!”.

Nie żartuję. Naprawdę i całkiem serio powinieneś przeczytać warunki, na jakich zawarłeś polisę, ponieważ z tych warunków wynika wprost to, co i w jakiej sytuacji Ci się należy, a co nie. To Twoje pieniądze.

Generalnie: produkty ubezpieczeniowe są dobre i pomocne. Ale tylko te wybierane świadomie. Jeśli wiesz, co Ci się należy, a co nie – nie będziesz miał nigdy powodu do narzekania na Piekielnych Ubezpieczycieli.

Jeśli wydam Wam się pomocna i spodoba się Wam to, co piszę – mam tego mnóstwo w zanadrzu.

Ubezpieczenia

Skomentuj (27) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 237 (273)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…