Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#79160

(PW) ·
| Do ulubionych
Pracuję w sklepie odzieżowym, mającym w swojej ofercie też artykuły do domu, zabawki, słodycze etc.

Piekielne sytuacje są powodowane głównie przez klientów, którzy nagminnie śmiecą, brudzą i niszczą towar.

1) Zostawienie po sobie "pamiątek". Ulotki, stare paragony, skórki po owocach, brudne chusteczki higieniczne, podpaski upchane w kosze z towarem to norma. Hitem było znalezienie przez nas zamkniętego kubka termicznego z melisą w koszu z majtkami. Ok. Zdajemy sobie sprawę, że to raczej zapomniany fant, pozostawiony przez pomyłkę. Albo ktoś dba o nasze nerwy.

2) Gumy do żucia. Na panelach, w przymierzalni, na meblach, pod meblami. No i oczywiście w koszach z towarem. Na części sklepu mamy wykładzinę. Nagminnie znajdujemy wdeptane gumy, które oczywiście już nie mamy szans wyczyścić.

3) Przymierzanie towaru. Pod przymierzalnią jest metalowa rama z informacją, aby tam odkładać ubrania. Notorycznie ludzie zostawiają naręcza ubrań w przymierzalni, zwinięte w kulkę na taborecie lub leżące na ziemi. Bez wieszaków, wywrócone na lewą stronę, czasami pobrudzone podkładem do twarzy albo jakąś trudną do zidentyfikowania substancją.

Nie dość, że niszczy to odzież, ale też powoduje, że klienci nie chcą wchodzić do przymierzalni, gdyż zastanawiają się, czy to ktoś zostawił i „na chwilę” wyszedł po inny rozmiar. A nam dodaje dodatkowej pracy, gdyż musimy wszystko poodwracać, rozplątać (bardzo często poplątane jest z wieszakami i innymi częściami odzieży) i odwiesić na swoje miejsce.

4) Otwieranie opakowań. Coś, co najbardziej nas denerwuje. I czego naprawdę nie zrozumiem nigdy. Rozrywanie opakowań, żeby pomacać, co jest w środku. Pościeli, rajstop, pudełek z perfumami, świeczek i z reguły wszystkiego, co ma jakiekolwiek opakowanie. Żeby to jeszcze było otwieranie. Opakowania są perfidnie rozrywane, towar wyjęty i pozostawiony rozpakowany, narażony na zniszczenie albo już zniszczony.

Kiedyś mieliśmy rajstopy marki Gatta w bardzo ładnych kartonowych kopertach z przezroczystym okienkiem, przez które widać kolor. Były notorycznie rozrywane, wyciągane na siłę kawałek przez naddarte miejsce i już tak zostawione.

Oczywiście do kasy klienci biorą nowiutkie i nieotwarte. Ciężko było przyłapać kogokolwiek, gdyż każdy klient robił to w momencie, jak nie patrzyliśmy. Dostaliśmy polecenie od centrali aby oznaczyć mebel ekspozytorami z prośbą o nieotwieranie opakowań i oczywiście klientki miały to w nosie.

Przyłapałem raz jedną dziewczynę jak otwierała nowe rajstopy (przypomnę: już kilka opakowań jest otwartych i podniszczonych) i poprosiłem stanowczo aby tego nie robiła. Odpowiedź: „Aaaa nie można? Nie wiedziałam”.

Innym razem mieliśmy pościel na promocji w foliowych przezroczystych torbach na zatrzaski. Jedna klientka nawet się nie chowając zaczęła otwierać je przez rozdarcie opakowania na szwie. Zanim do niej dobiegłem, załatwiła tak trzy.
Naprawdę ciężko jest coś takiego potem sprzedać.

5) Używanie produktów, nie kupując ich. No tutaj cała gama buractwa. Od używania perfum, przez zjadanie słodyczy itd. Jednak mam na myśli jeszcze jedną sytuację. Dzieci puszczone samopas i niepilnowane łapią za zabawki i się nimi bawią. Wiadomo: ciężko się czymś bawić, jak jest w blistrze albo innym opakowaniu. Więc rozrywają opakowania. Rodzice swoje, dzieci swoje. Albo po prostu niszczą, bo kładą na brudną podłogę czy łamią daną zabawkę.

Oczywiście żadna mama czy tatuś nie poczuwa się aby za to zapłacić. Rośnie nam więc kolejna fala ludzi, którzy nie szanują czyjejś własności. Piekielne jest też to, że musimy też uważać, jak zwracamy uwagę takim klientom, gdyż mogą złożyć na nas skargę. Nie spowodują naszego zwolnienia, ale mogą nam lekko nabruździć.

Praca w sklepie nie jest łatwa ale nie utrudniajmy jej sobie. Pozdrawiam wszystkich miłych i życzliwych klientów. Tych na szczęście też nie brakuje. Jeszcze.

Skomentuj (19) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 128 (154)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…