Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#79229

(PW) ·
| Do ulubionych
Początek skomplikowany, reszta zadziwiająco anielska.
Może być dość długo, bo musiałem poukładać sobie to w głowie, a i tak będą się przeplatały bieżące wydarzenia z tym co wtedy myślałem.

Sytuacja - sobota rano, ja nieco nieświeży po piątkowym koncercie. Ale cóż, godzina ósma czas wybrać się na spacer z psicą i na zakupy.
Obowiązek jest obowiązek.

Zbliżam się do warzywniaka, i widzę idące przede mną dwie panie. Wiek 40+, klasa średnia, zadbane, ale bez szaleństw typu panterka.
Panie na nieszczególnie wysokich obcasach ledwo trzymają się na nogach. Przy każdym kroku obcasy kolebią się w jedną i w drugą.
Pomyślałem ze zrozumieniem: "No tak, impreza wczoraj".

Słyszę wypowiedź jednej z nich: "Ale żeby nie było ryfy, będę prowadzić".
Pomyślałem: "Kto jeszcze mówi >>ryfy<<. Ale Pani rozsądna, chce do jutra wytrzeźwieć".

Wychodzę z warzywniaka, odwiązuję psicę, i widzę jak panie pakują się do Opla Corsy. Z tym, że jedna na miejsce kierowcy. A druga pyta ją: "To jeszcze drineczka?"
Teraz moje myślenie: "Dzwonić na policję - jak dzwonić idioto, przecież idąc z psicą nie wziąłeś telefonu (tu tłumaczę, że zwykle chodzimy na taką górkę poszaleć i jeden telefon już tam załatwiłem jak mi wyleciał) - ale blisko jest komenda (naprawdę blisko, jakieś 100m) - ale albo mnie oleją albo zawiną, bo sam trzeźwy nie jestem jak położyłem się o trzeciej a siódmej wstałem, do tego z plecakiem zakupów i z psem".

No nic, raz kozie śmierć. Bieg z psicą (ona cała szczęśliwa, bo bieganie w nowym miejscu), przywiązałem ja przed wejściem i wpadam na komendę. A tam taki przedsionek 2 na 2 i okienko na wysokości moich genitaliów z którego dobiega znudzony głos:
"Tak, słucham?"

W miarę szybko staram się opowiedzieć (co nie jest proste po biegu i przy otulających mnie myślach senno-alkoholowych), policjant z okienka powoli smaruje coś w dużej książce, pyta o dokumenty, których oczywiście nie mam.

Wpada jakiś siwiejący facet, ale taki... jakby to określić - jakby miał być moim ojcem, to naprawdę starałbym się być najsilniejszym wilkiem w stadzie.
I drze pysk: "Kto tego kundla tam przywiązał!!!"
Policjant z okienka nawet mu nie odpowiedział, tylko pokazał na mnie.

Ten starszy w miarę szybko się opanował i pyta: "No co jest?"
Więc i ja szybko powtarzam co jest.
Usłyszałem: "Moment".
Facet wyciąga komórkę, dzwoni: "Andrzejku, rejestracja xxx, pojechali w stronę... Goń ich".
Potem do policjanta w okienku - dzwoń do ZZZ, blokada na wjeździe".

I wreszcie do mnie: "Dziękuję bardzo za głoszenie, gdzieś pana podrzucić"?
Przyznam się, że poczułem się jak w amerykańskim firmie, a nie w małej podwarszawskiej miejscowości.

Nie wiem, jak się akcja skończyła, bo musiałem jeszcze do apteki iść, potem z psicą na spotkanie psie, a łóżko wzywało.

O ile pierwsza część mnie nie zastanowiła, choć była piekielna, to to część druga - dalej nad tym myślę.

Uzupełnienie - moje przemyślenia co to mogło być:
1. Facet robił sobie ze mnie jaja - ale to pytanie czy mnie gdzieś podrzucić temu przeczy.
2. Jest nowy i chce pokazać władzę.
3. Świeżo po jakimś niegłupim szkoleniu.
4. Bardzo nie lubi pijanych kierowców.

Bo w wersję:
5. Idealista w Policji, w takim wieku - nie chce mi się wierzyć.
Zresztą chyba drugi raz w życiu widziałem policjanta 50+. Przecież od dawna mógłby być na emeryturze mundurowej.

Skomentuj (8) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 91 (133)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…