Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#79367

(PW) ·
| Do ulubionych
Ponieważ lada moment otworzę własną kancelarię adwokacką, wzięło mnie na wspominki o najdziwniejszych klientach, którzy przewinęli się przez kancelarię, w której robiłam aplikację.

I tak oto przypomniał mi się dzień, w którym do kancelarii przyszła kobieta w wieku około 60 lat z mniej więcej o połowę młodszym synem.

Poinformowałam, że nie ma w chwili obecnej żadnego z adwokatów w kancelarii, mogę podać numery telefonu, żeby się umówili na spotkanie itp.

(Słowem wyjaśnienia: aplikanci nie mogą sami przyjmować spraw, u mnie w kancelarii pierwsze spotkanie było zawsze z adwokatem, potem - jeśli miałam zajmować się sprawą - uczestniczyłam w tych spotkaniach, chodziłam na sprawy itp.).

Kobieta: A tutaj adwokaci prowadzą sprawy o rozwód?
Ja: Oczywiście. Pani mecenas XYZ zajmuje się wyłącznie sprawami rodzinnymi.
Kobieta: O, to dobrze trafiliśmy. Bo my właśnie w sprawie rozwodu. Bo mój syn się rozwiedzie.

Patrzę na jej syna i zwracam się do niego.

Ja: Musi pan umówić się na spotkanie z panią mecenas, ja w tej chwili nie mogę nawet żadnej porady prawnej udzielić.
Kobieta: Ale nie! Nie ten syn. Drugi, starszy.
Ja: W takim razie on musi się umówić...
Kobieta: Ale on tego nie zrobi. Bo on tę k*** podobno kocha. Więc ja chcę, żeby pani mecenas mu zrobiła sprawę, żeby to małżeństwo zakończyć.

Na chwilę zawiesił mi się system. Próbuję przetrawić to, co przed chwilą usłyszałam. W międzyczasie słyszę, jaka ta synowa niedobra, że teściowej nie odwiedza, że na prezent kupiła jakiś tani wazon, a przecież ją stać na droższe prezenty... Argumenty w stylu "bo zupa była za słona" sypią się jeden za drugim.

Kobieta: I wie pani. Ja dam pieniądze na ten rozwód. Ale syn nie może wiedzieć.
Ja: To nie jest możliwe. Prawo do złożenia pozwu o rozwód przysługuje tylko małżonkom, nikomu innemu z rodziny.
Kobieta: No chyba pani żartuje? Ale ja zapłacę i powiem, co i jak, pani adwokat napisze ten papier, on do tego czasu zmieni zdanie. Ja mu powiem, żeby zmienił.

Starając się zachować spokój objaśniłam, że kancelaria przyjmie sprawę jedynie wtedy, gdy jej drugi syn zjawi się osobiście i udzieli pełnomocnictwa.

Kobieta: Pani to niedouczona jest. My przyjdziemy później, jak będzie pani adwokat, bo z panią porozmawiać się nie da.

Wyszli i, jak się później okazało, umówili się jednak na spotkanie z moją szefową. Powiedziała im to samo, a przez drzwi słyszałam, jak kobieta co chwilę wpada w histerię i krzyczy, że ona to małżeństwo rozwali i znajdzie kancelarię, gdzie prawnicy są mądrzy i znają się na przepisach.

Kilka dni później na profilu kancelarii na FB pojawił się wpis, w którym zostaliśmy obsmarowani od góry do dołu przez tę babkę, że nie znamy się, odmówiliśmy poprowadzenia sprawy bez przyczyny i że nas nie poleca. :)

kancelaria_adwokacka

Skomentuj (33) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 216 (228)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…