Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#79370

(PW) ·
| Do ulubionych
Impreza rekonstrukcyjna. To znaczy taka, że ubieramy się w mundury nieistniejących już armii, ściągamy sprzęt. I czasem "naczalstwo" każe się zaprezentować dla ludzi w okolicy.

Sytuacja:
Teren manewrowy ogrodzony - na zasadzie patyki i taśma.

Ja siedzę sobie na wozie gąsienicowo-kołowym (dla ciekawych: http://static.myvimu.com/photo/27/77592723.jpg) bo w środku się nie da wytrzymać.

Dzwoni do mnie na komórkę organizator, żebym cofnął, bo coś innego tam wjedzie. No OK.
Schodzę spojrzeć, czy nic za mną nie ma (wozy bojowe raczej nie mają lusterek wstecznych) i widzę za prawą gąsienicą jakąś dziewuszkę lat 3-4 która (co się jej chwali) wydłubuje z gąsienicy kamyczki.

Mnie oblał zimny pot. A gdybym wycofał nie oglądając wozu?

Ale dobra - na pytanie "Gdzie jest Twoja mama" - pokazała na stoisko z piwem. Ok., to wystawiłem palec (duży jestem) - Ania za niego złapała i idziemy szukać mamy.

Znalazła się, nie opiszę jej, bo szanuję wasze uszy. "A co ty tu robisz. Miałaś tam się bawić?"

Ja klaruję "matce" (bo nie wiem jak ją nazwać) - że jej dziecko mało nie zostało rozprasowane pod gąsienicami, bo weszło na teren zagrodzony.

Odpowiedź "matki": Ale to DZIECKO, jej WOLNO.

Przez to wszystko nie byliśmy na rozdaniu nagród, a dostaliśmy 3 miejsce. Ale nie to jest piekielne.

Skomentuj (26) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 211 (217)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…