Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
zarchiwizowany

#79564

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Przeglądałam tablicę na FB i mi się przypomniało.
Szłam kiedyś ulicą ze znajomym. Późne niedzielne popołudnie było, pusto wszędzie cicho wszędzie bo to nie było duże miasto.
Idziemy, a po pustej ulicy hula wiatr i nagle wyskakuje jak spod ziemi jakaś kobieta.
-Czy ja mogę pożyczyć od Pani telefon?!- palce rozczapierzone, szaleństwo w oczach, włos potargany. Ale z ubrania powiedziałbym że dwie półki finansowe wyżej od mojej skromnej osoby.
-A dlaczego?- spytałam na wydechu bo mnie zassało z wrażenia.
-Bo mojego psa pogryzł inny pies i on za chwilę się wykrwawi, a tu weterynarza nie ma ale jest numer na drzwiach, a ja nie wzięłam telefonu jak wyjechałam z domu.
Historia ta trzymała się kupy, bo w aucie leżał pies wielkości cielaka- chyba dog-i wyglądał dość smutnie na mordzie a dookoła szyi miał zawiązaną jakąś dość przekrwawioną szmatę. No i byliśmy pod gabinetem weterynarza.
-Ta daj se spokój. Chodź- zajęczał znajomy.
Dałam jej telefon a pani dzwoni.
-Widzisz, nikt nie odbierze w niedziele popołudniem- znajomy jęczał dalej, całkiem jak mój dwuletni bratanek jak chce jajko niespodziankę w supermarkecie. Pani dzwoni. Jak na złość znajomemu weterynarz odebrał.
Pani z histerią w głosie powiedziała to samo co mi i zaczęła domagać się przyjazdu weterynarza tudzież, że dowiezie zwierze do weterynarza.
Weterynarz powiedział jej, że jest po godzinach pracy i proszę przyjść w poniedziałek. Pies wytrzyma co pani histeryzuje.
- Co z ludzie, czy go nie obowiązuje sumienie, przecież każde życie trzeba ratować- rozryczała się pani bo jej weterynarz rzucił słuchawką.
-A nie ma Pani jakiegoś znajomego lekarza?-spytałam a znajomego szlag trafił.
-Ta weź se daj spokój. Chodź. Nie przyjmie to nie przyjmie.
-Ale życie trzeba ratować- pani się program zapętlił.
-To proszę ratować sobie jutro rano. W godzinach pracy lekarza- warknął znajomy.
-Ale przyzwoitość...- pani płacze.
-Ten pan prowadzi własną działalność gospodarczą i ma prawo przyjmować klientów kiedy mu się tylko podoba. Sami głosowaliście za uwolnieniem rynku to teraz ponoście konsekwencje wolności którą daliście przedsiębiorcom.
-Ale...- pani szczęka opadła.
-Co ale! Co ale! Mamy kapitalizm! Każdy może robić co chce i nie ma pani prawa wymagać od weterynarza, żeby przyjeżdżał kiedy PANI się podoba, bo on jest sam sobie panem i przyjeżdża kiedy MU się to podoba. Takiej Polski chcieliście to macie.
-Ta weź wyluzuj- odetkało mnie, bo dog dalej leżał w aucie- Przecież ty lubisz psy. Sam masz psa- dodałam właściwie bezmyślnie, jakby jego empatia mogła pomóc owej pani.
-A ty nienawidzisz psów!
-Ale nie na tyle, żeby dać się jakiemuś wykrwawić- właściwie to nie tyle nienawidzę, co wolę jak między mną a psem jest zachowany pewien dystans. I najlepiej, żeby gdzieś na tym dystansie było ogrodzenie na dwa metry i właściciel psa.
-Ale co ja mam zrobić. Co ja mam zrobić-pani dalej traci głowę.
-No chodź. Co tu będziesz sterczeć bez sensu. Tak teraz świat działa, tak chcieliście żeby działał więc macie wolność rynkową, każdy robi co chce i nie ma moralności- w tym momencie moje myśli zaczęły biec dwutorowo. W jednej strony goniły w piętkę nad krwawiącym dogiem a w drugiej pojawiło mi się nieśmiałe pytanie, czy przed transformacją ustrojową w każdym małym mieście było pogotowie weterynaryjne. Nie żebym ja albo znajomy mogliśmy to pamiętać.
-Może jakaś pielęgniarka koleżanka...- wydukałam.
-MARYSIA!- wrzasnęła Pani i pobiegła do auta- Dziękuję- dodała i odjechała z piskiem opon.
-I widzisz, nawet nie oddała ci za połączenie- pi...da.
To był moment, kiedy zaczęłam weryfikować tą znajomość.

W każdym razie przypomniało mi się, bo znajomy został przewodniczącym okręgu w tym swoim niewielkim mieście i szykuje się na radnego. I wcale nie z lewicy tylko z partii, która zaczyna się na W a kończy na Ć. Partii pana, który ma nazwisko na K z ostatnią literą N .
PS. Oddała telefon. oddała :)

Skomentuj (24) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 41 (113)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…