Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#79665

(PW) ·
| Do ulubionych
Może nie tak piekielne jak przeprawy ze służbą zdrowia czy moherami w komunikacji miejskiej, ale "klyenty" potrafią człowieka do białej gorączki doprowadzić.

Biuro, firma PR-owa.
Janusz, jeden z klientów, sam pisze maila do dziennikarki, z pytaniem z kim może porozmawiać o festiwalu, którego jest organizatorem. Do maila "podczepia" (CC) Lucynkę, moją szefową. W sumie kontakt do niektórych dziennikarzy nietrudno w internecie znaleźć, ale zonk - no bo w takim razie po co mu nasze usługi? Zwłaszcza że owa dziennikarka i mi, i Lucynce znana i zaznajomiona. Postanawiamy - dzwonimy do Januszka sprawę wyjaśnić, bo się wtarabania.

P - Princess (ja)
L - Lucynka
J - Januszek

J: No, ja tak pomyślałem, że może ja sam bym się kontaktem w dziennikarzami zajął? Jak będę do nich pisał sam, to lepiej to będzie wyglądać niż przez osoby trzecie (jasne, dziennikarze kochają kontakt z laikami, zamiast z profesjonalistą). Podeślecie mi waszą bazę danych, to jeszcze do kogoś napiszę? (Już lecimy; baza danych na około tysiąc nazwisk, maili i numerów telefonów, zgromadzone przez lata pracy w zawodzie.)
P (pół żartem, pół serio, mając zamiar uświadomić Januszkowi komizm jego pomysłu): Jak dla mnie spoko, my będziemy miały mniej pracy, a pieniądze płyną na konto!
L (podłapawszy): Stawkę miesięczną byś płacił dalej tę samą, tu się rozumiemy, prawda?
J: Jaką stawkę? Przecież jak ja tą bazę danych będę miał, to już sobie sam poradzę!

Chyba nie załapał; Lucynka po owej rozmowie poszła i strzeliła sobie kielicha, ja zadowoliłam się papierosem. I nie wiadomo, czy śmiać się, płakać, czy w rzyć kopnąć.

Klienci

Skomentuj (7) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 76 (122)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…