Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
zarchiwizowany

#80094

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Będzie długo, namiętnie i technicznie. piekielność JA I MOJE PIEKNE MIASTO.

Dojeżdżam do pracy na trzy sposoby. autobusem zakładowym, samochodem i rowerem. Pierwsze dwa nie sprawiają problemu jak jedzie się poza godzinami szczytu, większość trasy jest pod prąd. przygoda zaczyna się dopiero jak jadę rowerem.

Miedzy K. a O. Ścieżka rowerowa jest łatwa i prosta. W O. pierwszą przeszkodę omijam i jadę skrótem razem z samochodami ( ścieżka rowerowa krzyżuje się kilka razy z pieszą i jest przejście dla pieszych bez pasa rowerowego ). Na rondzie trochę siłuje się z samochodami ale zawsze jestem w kontakcie wzrokowym z kierowcą.
I tu zaczyna się problem. ponieważ po zjeździe z rąda mam dwie opcje. ścieżkę rowerową przez 200m lub dojazd do świateł. Czemu tak robię ??? bo za światłami dalszego etapu tej trasy rowerowej niema ąż przez 600m. Więc oficjalnie mi nie wolno dojechać do świateł a jak pojadę ścieżką to nie wolno mi dalej chodnikiem.
Co mi zostaje ? np. właczyć się do ruchu przechodząc na pasach i stając przed samochodem. Ciekaw jestem jak to wygląda w praktyce przy pięciu cyklistach. Po przejechaniu 600m gdzie pod drodze jest przejazd kolejowy ukazuje się po lewej stronie ścieżka rowerowa która po 100m przeskakuje na prawą stronę. Jak większość mieszkańców jadących w tym kierunku wskakuje na chwile na bardzo szeroki chodnik aż dojadę do ścieżki.

W suche dni nie ma dużego problemu z tym odcinkiem , zaczyna się dopiero jak są kałuże i śnieg. ludzie ograniczają kontakt z lodem i falami wody spod kół i podróżują ścieżka rowerową. Na domiar złego co drugie przejście dla pieszych nie ma pasa rowerowego i zamieniam rower na hulajnogę. Dalsza podróż do pracy mija spokojnie. kilka przejść dla pieszych i cała jesień i pół zimy leżące liście na ścieżce chyba ze przykryje je pierwszy śnieg to musze poczekać dwa tygodnie ąż ktoś go zgarnie.
I na końcu perełka na torcie. ktoś wymyślił , że ścieżkę zakończy na skrzyżowaniu z kościołem gdzie kilometr wcześniej zamienia się ona w wazki normalny chodnik lawirujący miedzy ogrodzeniem posesji domów a mini-rowem melioracyjnym. gdyby nie dwa szerokie 4 metrowe drzewa to może bym uczęszczał tą ścieżka zgodnie z prawem ale ścieżka też je omija lukiem i nigdy nie wiem kto jest po drugiej stronie. Do wypadku i śmierci daleko a kontakt z zarządca drogi jest daleki od dobrego, ale tylko czekam ąż zaczną się zimne dni to dopadnie mnie jeszcze smog i spaliny.

Skomentuj (5) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -12 (14)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…