Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#81054

(PW) ·
| Do ulubionych
Uwielbiam jazdę na rowerze. Lubię też dość często zmieniać posiadane rowery na nowsze modele i to niezależnie od tego, że stary ma się bardzo dobrze i mógłby mi z powodzeniem jeszcze długo służyć. Na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat „zaopatrzyłem” w rowery (wliczając w to rowery moich dorastających w tym czasie synów) sporą część rodziny i kilku znajomych. Wiosną zeszłego roku udało mi się okazyjnie kupić na wyprzedaży nowego górala, a tym samym do upłynnienia został mi mój stary góral. Stary - znaczy dwuletni, firmy na „S”, w pełni sprawny, konserwowany, z dobrym osprzętem, noszący wprawdzie ślady użytkowania, ale będący w stanie bardzo dobrym.

Wpadłem na pomysł, że tym rowerem obdaruję ubogie rodziny mieszkające na końcu mojej ulicy. Są to dwie rodziny, żyjące pod jednym dachem w zrujnowanym domu. Siostry, ich mężowie (dalej: „Mały” i „Duży”) oraz szesnaścioro dzieciaków. Bieda aż piszczy (program 500+ to troszkę poprawił), choć na alkohol i fajki pieniądze zawsze i tak były. Otóż rodziny te posiadały wówczas jeden stary, zardzewiały rower, który służył Małemu lub Dużemu do jeżdżenia po zakupy. Dzieci na nim nie jeździły. Pomyślałem zatem, że mój rower mógłby posłużyć choć najstarszym dzieciakom z tej gromadki.

Małego i Dużego zastałem w miejscu ich stałego pobytu tzn. pod sklepem, sączących piwo. Zreferowałem sprawę, podkreślając że nie chcę za rower nawet małego piwa. Obiecali, że jak będą wracali ze sklepu to rower zabiorą (wracając do siebie muszą przejść obok mojego domu). Niestety nie doczekałem się ich ani tego dnia, ani przez kolejne dwa miesiące, choć w trakcie „spotkań” pod sklepem ciągle przypominałem o odbiorze roweru.

W końcu dopadłem Dużego przechodzącego obok mojego domu i niemal siłą zaciągnąłem po rower. I tu się zaczęło… A dlaczego lampek nie ma? Amortyzator tylko z przodu? Dlaczego dzwonka nie ma? Bez błotników to chlapać będzie! Słabo napompowany, jak on dojedzie do domu? A skończyło się tak, że… Duży musi z Małym porozmawiać i się zastanowią!

Dialog słyszała moja żona i ostro się zdenerwowała. Następnego dnia rozpuściła wici wśród znajomych w pracy, a dwa dni później rower miał już nowego właściciela. Oczywiście nie muszę dodawać, że Mały z Dużym do tematu roweru już nie wrócili.

O całej sprawie zapomniałem. W lecie tego roku, kilkoro młodszych dzieciaków z ww. rodzin zaczęło szaleć po naszej ulicy na rowerach. Aż oczy przecierałem ze zdumienia. Podobno gmina rozpoczęła jakiś program kontrolowania wydatków z 500+, stąd te rowery. Niezależnie od tego co spowodowało pojawienie się rowerów u tych dzieciaków, to te rowery jak sądzę były przyczyną dalej opisywanych wydarzeń.

Leniwe letnie, sobotnie popołudnie. Siedzę sobie na tarasie i słyszę dzwonek. Patrzę, a przy furtce stoi jeden z dzieciaków sąsiadów. Malec, stwierdza że przyszedł po rower. W pierwszej chwili nie wiem o co chodzi. Dzieciak wyjaśnia, że tata mówił, że mam dla nich rower! W lekkim szoku wyjaśniam, że a i owszem miałem w zeszłym roku, ale ani Duży, ani Mały nie chcieli go zabrać, więc oddałem go znajomemu. Dzieciak ponownie stwierdza, że wysłano go po rower i on chce rower. Tłumaczę więc jeszcze raz, że roweru nie ma i wracam do domu.

Dwadzieścia minut później ponownie słyszę dzwonek. Tym razem pod furtką stoi żona Dużego i na powitanie słyszę „dawaj rower złodzieju!!!”. Kobieta jest pijana, ale że to kobieta, spokojnie i grzecznie tłumaczę „historię roweru”. W odpowiedzi dostaję wiązankę k…, ch…, sk… i innych. Stwierdzam, że rozmowa nie ma żadnego sensu i wracam do domu. Sąsiadka drze się jeszcze przez kilka minut pod furtką, a potem zapada błoga cisza.

Dwadzieścia minut później…kolejny dzwonek, a pod furtką stoją Mały i Duży. Jestem wściekły i przygotowany na ewentualną konfrontację nie tylko słowną. O dziwo obydwaj – pomimo znacznego stopnia upojenia alkoholowego – zachowują się przyjaźnie. Mało tego! Duży przeprasza za zachowanie żony! Raz jeszcze tego dnia przypominam „historię roweru” i stwierdzam, że teraz żadnego roweru do oddania nie posiadam. Mały stwierdza:
- Sandacz nie ma sprawy! Ty fajny chłop jesteś! Postawisz litra i będziemy kwita…

PS. 1. Litra nie postawiłem. :-)
PS. 2. Uprzedzając ewentualne pytania o to dlaczego sam im tego roweru nie odprowadziłem do domu, skoro mieszkamy na tej samej ulicy? W tego typu przypadkach, jeśli komuś oferuję za darmo określoną wartościową rzecz, nie przewiduję w pakiecie także usługi jej doręczenia. Chcesz? To sobie weź, ja przynosić ci nie będę!

Skomentuj (13) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 164 (186)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…