Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#81274

(PW) ·
| Do ulubionych
Bardzo lubię karaoke.
To w końcu świetna zabawa, wyjść gdzieś i pośpiewać w dobrym towarzystwie.
Ostatnio jednak, coraz mniej chce mi się chodzić do ulubionej knajpy. Dlaczego? Ludzie.

Sytuacja pierwsza.
Poszłam razem z koleżanką, świetnie się bawiłyśmy i nagle przysiadł się do nas pewien jegomość, grzeczny był, pochwalił jak śpiewamy, pośmialiśmy się i wrócił do swojego stolika. Niby wszystko wydawało się w porządku, do chwili aż nie zaczął się tak dosiadać średnio co minutę i nachalnie obejmować mnie ramieniem. Gdy stałam przy barze, to zaszedł mnie od tyłu i złapał za biodra. Niewiele brakowało żeby zgubił zęby po tym wyczynie. Po prostu się przestraszyłam, bo raczej nie często ktoś na mnie wykonuje takie manewry.
Później zaczął mi się wcinać w piosenki i próbował całować, nalegał że postawi drinka - nie wytrzymałam w końcu i powiedziałam mu już mało kulturalnie, żeby dał mi święty spokój. Udało się - resztę wieczoru buczał przy moich piosenkach. Dodam jeszcze, że mimo iż był tam ochroniarz i stał na tyle blisko, by słyszeć te zajścia - 0 reakcji.

Sytuacja numer dwa.
Tym razem koleżanka (na potrzeby historii nazwijmy ją Zuzia), mój luby i jego brat.
A więc Zuzia jest po szkole muzycznej. Pięknie śpiewa i zawsze miło się jej słucha, ale pobawić poszliśmy się wszyscy. Gdy tylko Zuzia schodziła ze sceny, a wchodził ktoś inny, z jednego ze stoliczków rozbrzmiewało się "darcie japy" na cały lokal "BUUUU ZŁAŹ ZE SCENY! MY CHCEMY ZUZIE!" I tak pół wieczoru :) Rozważam znalezienie innego lokalu.

karaoke

Skomentuj (28) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 132 (158)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…