Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#81571

(PW) ·
| Do ulubionych
Ostatnio wysyp historii o WF-ie, więc i ja dodam swoją.

Urodziłam się z deformacją stóp (stopa końsko szpotawa, można wygooglować). Kiedy zaczynałam edukację nadal nosiłam specjalne buty i chodziłam na "korektywę", ale poza tym radziłam sobie nieźle. Razem ze wszystkimi dzieciakami biegałam, grałam w piłkę, łaziłam po drzewach itp. Mimo, że dużo częściej niż inni przewracałam się (dosłownie o własne nogi), nie czułam się gorsza od reszty dzieci.

Dramat zaczął się razem z lekcjami WF. Nauczycielka mimo, że wiedziała o moich problemach uznała, że jestem świetnym przykładem dla innych dzieci "jak nie robić". Mam 30 lat, a nadal pamiętam jej teksty. "Patrzcie, LittleM znowu przewaliła się o własne nogi, jak takiej niezdarze w ogóle udaje się chodzić?", "A teraz LittleM biegnie, a my wszyscy patrzymy jak się tego nie robi", "Będziemy grać w siatkówkę, drużyna która przegra, w następnej rozgrywce ma w składzie LittleM".

Oczywiście im częściej słyszałam uwagi, tym bardziej się stresowałam i tym częściej popełniałam błędy. Jak można się domyślić, szybko stałam się dla klasy kozłem ofiarnym i w innych dziedzinach.

Gimnazjum zaczęłam już ze zwolnieniem ze znienawidzonych zajęć. Na lata zniechęciłam się do jakiejkolwiek aktywności fizycznej, nawet poza szkołą. Tak naprawdę odbija się to na mnie do dziś. Kilkukrotnie podejmowałam próby poprawienia swojej kondycji, ale najmniejsza nawet krytyczna uwaga powoduje, że natychmiast rezygnuję.

szkoła WF

Skomentuj (16) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 119 (149)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…