Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#81751

(PW) ·
| Do ulubionych
Sklep z owadem w tle.

Jesteśmy z lubą stałymi klientami do tego stopnia, że stała ekipa tam pracująca nas zna, zagada i czasami rzuci jakimś żartem. Luba poprosiła, żebym szybko podskoczył na zakupy bo zabrakło kilku rzeczy do rocznicowej kolacji.

Wziąłem gotówkę, ubrałem kurtkę i ruszyłem. Z listy zrobionej przez ukochaną znalazłem wszystko a i stwierdziłem, że jakieś wino miło by było wypić. Wybrałem takie jakie lubimy i ustawiam się do kasy.

Kasjerka jakaś nowa, pierwszy raz twarz jej widziałem. Zaczęła przesuwać towary przez czytnik i zatrzymała się przy winie i prosi o dowód bo młody się jej wydaję (dodam, że mam ponad 30 lat na karku i na swój wiek wyglądam). Ja się uśmiechnąłem, podziękowałem za komplement ale nie wziąłem ze sobą. Na co ona, że mi nie sprzeda tego wina i wzywa kierowniczkę, że młodociany i chce alkohol kupować. Na co stwierdziłem, że żeby nie blokować kolejki to niech je pani odłoży to za 10 minut wrócę z dokumentami i osobno zapłacę za to.

Tłumaczyłem jej tak do czasu aż pojawiła się kierowniczka, która też mnie z widzenia dobrze znała. Uśmiechnęła się i pyta o co chodzi. Zanim zacząłem jej tłumaczyć wtrąciła się kasjerka, że ja młodociany chce alkohol kupić, że trzeba na policję dzwonić. Ta spojrzała na nią z politowaniem i złością i nakazała jej sprzedać to wino bo jestem stałym klientem, zna mnie i nie raz mi alkohol sprzedawała. Rad nie rad musiała mi sprzedać to wino.

Kto piekielny? Trochę ja bo powinienem mimo wszystko nosić dokumenty przy sobie szczególnie jak kupuję alkohol. Trochę kasjerka bo była jednak nadgorliwa. Skoro już sam zaproponowałem, że za chwilę wrócę z dokumentami to powinna odłożyć to na bok i nie blokować kolejki.

zakupy

Skomentuj (26) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 116 (200)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…