Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#81763

(PW) ·
| Do ulubionych
O konfliktach sąsiedzkich

Moi rodzice mają sąsiadkę, która jest osobą... trudną. Polega to na tym, że odkąd 30 lat temu wyszła za syna sąsiadów i się sprowadziła, to nie ma praktycznie chwili, żeby nie była z kimś w konflikcie. Potrafi się czepić dosłownie o wszystko i to nie tylko bezpośrednich sąsiadów. Kiedyś jej się nie spodobało miejsce, gdzie sąsiad z początku wsi stawia kosz na śmieci.

Nam się jakoś udawało przez te lata i większych jazd nie było, mimo tego, że mamy ją za płotem. Chociaż parę zgrzytów się zdarzyło.

Parę lat temu, jeszcze będąc w szkole średniej, wyprawiłam ognisko. Ale nie jakoś w ogrodzie czy przy budynkach, tylko na łące za domem i garażami, na samym końcu działki, gdzie jeszcze mój dziadek organizował takie imprezy. Nie ma szans, żeby dym czy hałas do niej dotarł (najpierw by dotarł do naszego domu).

Jakież było moje zdziwienie, gdy następnego dnia zaczęła się na mnie wydzierać. Ona przy płocie, a ja karmiłam psa w drugim końcu podwórka i słyszałam ją jakby była tuż obok. Co nie znaczy, że rozumiałam czego chce. W końcu poszedł do niej mój tata i on wyciągnął od niej, że nie spodobało jej się ognisko. Ale dym? NIE. Hałas? No nie. To co? Tak nie wolno! Ale co nie wolno? Ognisk palić. Na własnym, bezpiecznym terenie daleko od zbudowań? Tata jej powiedział, że to odważne się czepiać jak na kogoś, kto co roku zgrabia liście w jedno miejsce i podpala, podlewając benzyną. Na jakiś czas był spokój.

Inna sytuacja.
Rodzice musieli poszerzyć bramę, co wiązało się zmianą ogrodzenia. Stary, betonowy płot nie wytrzymałby ponownego montażu. Zdecydowali, że zrobią wjazd i jeszcze od frontu, żeby to jakoś wyglądało, ale nie mieli zamiaru ruszać płotu od jej strony. Tam był w dobrym stanie, plus biorąc pod uwagę całą długość granicy wyszedłby koszt, na który nie mogliby sobie pozwolić. Nasz płot graniczył z jej wjazdem na podwórko, a który traktowała chyba jak ziemię niczyją, bo rosły tam chwasty prawie równe ogrodzeniu, które raz do roku kosił jej mąż.
Zaczęły się prace przy wymianie płotu, a już następnego dnia sąsiad od rana zawzięcie kosi na swojej działce. Aż dziwne, czyżby się spodziewali, że tam robotnicy wejdą i chcieli to ułatwić? Ależ skąd. Skończył koszenie, zaraz się wziął za kopanie. Zanim nasz płot był skończony, tam już rosły pięknie drzewka pod samym płotem i nawet powstał skalniaczek.

Jakby i tam płot miał powstać, to na pewno tata by pogadał z sąsiadką o wejściu na jej działkę, ale skoro nie miał, to nie było potrzeby. Przez kilka lat była dumna, bo myślała, że postawiła na swoim.
Teraz sama wymienia ogrodzenie i zagaduje do taty, czy by tego płotu nie chciał wymienić.
Tata mówi, że dopiero co posadził porzeczki :)

Skomentuj (8) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 142 (158)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…