Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#81994

(PW) ·
| Do ulubionych
Byłem z moją Żoną, Ojcem i Znajomymi w restauracji, generalnie przybytek nie najwyższych lotów, jednak znośny.

Piękna, słoneczna, ciepła niedziela, 50 metrów od nas wody zalewu Szczecińskiego. Postanowiliśmy, że coś zjemy, znajomi wracają do Wrocławia, my mamy jakieś 60 km do domu. Wszyscy głodni jak kot, który zjadł 5 minut temu. Siedzieliśmy w ogródku, obok nas usadowiło się małżeństwo z dzieckiem. Nie mam nic przeciwko temu, o ile dzieciak nie krzyczy 24/7. Niestety nagle do naszych nozdrzy dotarł zapach niezmienianego od epoki lodowcowej pampersa.

Jeszcze nie zaczęliśmy jeść, więc zapach, pomimo że nieprzyjemny, aż tak bardzo nie wpływał na nasze żołądki.

Państwo zjedli i poszli, kamień z serca, bo zaraz mają podać nasze obiady. A tu kolejna rodzina z dzieckiem, niestety znowu ten charakterystyczny nieprzyjemny zapach. Jakoś zjedliśmy, co nasze i szybko się ulotniliśmy.

Nie mam pretensji do dzieci, to nie ich wina. Jednak rodzice, poza rozczulaniem się, jak to Krystianek się uśmiecha i jak Moniczka ślicznie siedzi, powinni zadbać o higienę swoich pociech. Oraz zapewnienie spokoju innym współistniejącym na tym padoku ludziom. Boję się, co będzie, jak temperatury osiągną powyżej 20 stopni.

P.S. W restauracji była toaleta z przewijakiem.

gastronomia dzieci rodzice smród

Skomentuj (33) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 94 (170)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…