Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#81997

(PW) ·
| Do ulubionych
Zdarzały się i w istocie zapewne nadal się zdarzają oszustwa polegające na wrzuceniu do skrzynek pocztowych w bloku, na ulicy czy całym osiedlu, informacji o zmianie numeru konta spółdzielni mieszkaniowej, na które należy wpłacać czynsz. Czasem mają postać dość prymitywną, a czasem są na tyle dobrze przygotowane, że zgadzają się nie tylko nazwiska członków Zarządu Spółdzielni, ale nawet podrobione podpisy są podobne do oryginałów.

Moi znajomi mieli do czynienia niestety z tym przypadkiem numer 2.

Koleżanka odziedziczyła po babci mieszkanie w Polsce, a na co dzień mieszkają z mężem w Niemczech. Nie wynajmują tego mieszkania, bo na chwilę wolną planują zrobić w nim gruntowny remont (stary blok). Co miesiąc uiszczają za nie czynsz i co 3-4 miesiące będąc w Polsce sprawdzają skrzynkę pocztową. W taki właśnie sposób weszli w posiadanie informacji ze spółdzielni, iż zmienia się numer konta, na który należy dokonywać wpłat czynszu. Jako, że spółdzielnia bardzo często zostawia informacje w skrzynkach, jak też pismo wyglądało identycznie jak poprzednie (w sensie - grafika, układ, podpisy, nazwiska itd.), nie wzbudziło to ich podejrzeń i tam uiszczali czynsz. I tak poszła kasa w grudniu, poszła w styczniu i kolejny przelew w lutym.

Właśnie w lutym skontaktował się z koleżanką pracownik banku, który powiedział, że coś jest nie tak z kontem, na które wysyła przelewy, bo nie dość, że nie jest to rachunek spółdzielni, to jeszcze zostało teraz najprawdopodobniej zablokowane.

Po telefonie z banku koleżanka niezwłocznie skontaktowała się ze spółdzielnią:

K - Chciałam się dowiedzieć, czy spółdzielnia wie o tym, że lokatorzy dostali informację o zmianie numeru konta wykonaną przez jakiegoś oszusta?

P (pani ze spółdzielni) - Wiemy, wiemy, został złapany jakiś chłopak na wrzucaniu do skrzynek.

K - To dlaczego my jako właściciele nie zostaliśmy poinformowani o tym?

P - Przecież były informacje na klatkach rozwieszone!

K - Ale ja mieszkam za granicą, tu mam adres do doręczeń i jakoś nic do mnie nie dotarło.

P - Ale proszę pani, my to zgłosiliśmy na policję i to już nie jest sprawa spółdzielni (sic!).

Po przyjeździe do Polski i wizycie w spółdzielni, i na policji okazało się, że chłopak został złapany na gorącym uczynku w jednym z bloków w okolicy, bo kogoś zaniepokoiło jego nerwowe zachowanie (a numer rachunku na spreparowanym zawiadomieniu był ten sam). Zaraz potem sprawą zajęła się policja, a spółdzielnia porozwieszała kartki z informacją i uznała sprawę za załatwioną. Nikogo nie zainteresowało to, czy informacja dotrze do wszystkich uiszczających czynsz.

A koleżanka z mężem teraz występują w charakterze pokrzywdzonych w sprawie karnej i po zgłoszeniu wniosku o naprawienie szkody mogą liczyć tylko na to, że oszust będzie wypłacalny. Fałszywy rachunek spółdzielni został wyczyszczony z pieniędzy i jak został zablokowany to nie za wiele na nim było, niby kwota niewielka, ale zawsze strata.

Skomentuj (13) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 169 (187)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…