Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#82031

(PW) ·
| Do ulubionych
Miałem skomentować historię #81886, komentującą mój wpis o urzędasach, ale lepiej tak, bo warto.

Historia z nadzorem ma swój finał, ów jakże potrzebny nadzór budowlany wysłał do urzędu gminy pismo, że była u mnie jakaś rozbudowa i trzeba chyba wysokość podatku od nieruchomości zmienić.

I w tym temacie dostałem wezwanie do odpowiedniego działu w gminie. Papiery w łapę i naprzód.
Bardzo miła pani pokazała mi owe pismo z nadzoru, gdzie było tak:

- powierzchnia użytkowa przed rozbudową - 100 m2
- powierzchnia użytkowa po rozbudowie - 84 m2.

To cóż my tu mamy za rozbudowę? Ujemną? Stąd wezwanie. Miałem plany, wyciągam, oglądamy, wyjaśniam. Powierzchnia użytkowa się nie zmieniła. Bo ściana, owszem, nieco podniesiona, ale nie na tyle, żeby to na coś miało wpływ.

I co, pośmialiśmy się, ja napisałem oświadczenie, dziękuję, do widzenia.

I teraz ponowię pytanie. Na co komu taki "nadzór budowlany”, jak oni w tak prostej sprawie dają ciała? Bo niby ja mogę sąsiadowi wejść na działkę? Mogę. A sąsiad co? Do sądu mnie nie może podać? Przecież i tak większość takich spraw kończy się w sądzie.

A to silne przekonanie, że urzędas chce naszego dobra? Ja w takiej sytuacji bardzo porządnie chowam swoje dobra. Czego i Państwu życzę.

Urzędasy

Skomentuj (4) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 104 (164)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…