Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Jechałam autostradą A2.

Z lewej strony autostrady od czasu do czasu są tzw. stanowiska (czy pasy) awaryjne – takie miejsca, gdzie można postawić auto, które uległo awarii. Za nimi jest bariera i dwa pasy w przeciwnym kierunku. Z prawej na tym odcinku – ekrany.

Na jednym z tych stanowisk awaryjnych zobaczyłam zrozpaczonego psa. Biegał jak oszalały od końca stanowiska do końca, rozpaczliwie próbował się wydostać. Po obu swoich stronach miał po dwie jezdnie, na których panował spory ruch.

Skąd się mógł tam wziąć? Jedyna możliwość to taka, że ktoś go tam po prostu wyrzucił z jadącego samochodu, innej nie ma. Co za bydlęciem trzeba być, żeby zrobić coś takiego? Nie umiem sobie tego wyobrazić. Jeśli nawet jakimś cudem oszalałe z przerażenia zwierzę zdoła przebiec cało przez dwie nitki autostrady – to napotka ciągnące się wiele kilometrów w obie strony ekrany.

Grzałam bardzo szybko lewym pasem. Nie miałam szans zatrzymać się, zresztą nic by to nie dało. Na autostradzie cofać nie wolno. Jedyne, co pozostało, to telefon na policję. Mam tylko nadzieję, że stróże prawa nie zawiedli...

Skomentuj (8) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 140 (182)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…