Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#82387

(PW) ·
| Do ulubionych
Trochę o piekielności… systemu. Państwa. Czy jak to tam jeszcze nazwać. Wybaczcie, że będzie trochę długo.

Co to jest 500+ - nikomu tłumaczyć nie trzeba. Jak wiecie - rodzice dostają po 500 zł na drugie i kolejne dziecko, a mogą dostawać także na pierwsze, jeśli dochód miesięczny nie przekracza 800 zł na osobę w rodzinie.

Mam troje dzieci. Tak mi się życie potoczyło, że trzy lata temu zostałem wdowcem. I - co się z tym wiąże - samotnym ojcem.

Kiedy żyła moja Żona, nie byliśmy może bogaci - ale żyliśmy spokojnie, na wszystko starczało, coś tam dało się odłożyć, nie mogliśmy narzekać. Po Jej śmierci wiele się zmieniło - także w naszej sytuacji materialnej. Ja wprawdzie zawsze zarabiałem więcej, ale mam nietypową pracę: jestem tłumaczem i redaktorem, freelancerem, pracuję w domu (głównie na umowy o dzieło), więc nie mam pensji, tylko zarabiam tyle, ile zrobię.

A jako samotny ojciec z trójką dzieci (obecnie 16, 14 i 10 lat) jak się domyślacie czasu na pracę mam znacznie (ZNACZNIE!) mniej niż kiedyś. Więc też zarabiam mniej. Nawet jeśli doliczyć do tego rentę, którą dzieci dostają po Mamie, to uwzględniając inflację dochody na osobę w rodzinie mamy teraz na poziomie połowy tego, co kiedyś. Nie, nie narzekam, wielu ludziom jest znacznie gorzej, z głodu nie umieramy, mamy się w co ubrać - ale budżet jest bardzo "napięty" i z każdym groszem trzeba uważać.

Od kiedy ruszyło 500+ zawsze okazywało się jednak, że moje dochody były za wysokie, żebym się kwalifikował do 500 zł "na pierwsze dziecko". Z rocznego PITu zawsze wychodziło o 20 - 60 zł na osobę za dużo. OK, przeżyję. Ale w pewnym momencie nasi Miłościwie Panujący zaczęli przebąkiwać, że może by ten próg dochodowy nieco podnieść (tak, było to w momencie, kiedy im nieco sondaże spadły). Przez moment miałem nawet nadzieję, że może jak podniosą ten dochód minimalny choćby o 50 zł czy stówę, to się załapię na 500+ także "na pierwsze dziecko" - a nie ukrywam, że w mojej sytuacji byłoby to bardzo pozytywne zjawisko. Dodatkowe pięć stów miesięcznie piechotą nie chodzi… Zacząłem więc dowiadywać się, jak to jest z tym wyliczeniem zarobków w przypadku osoby, która zarobki ma NIEREGULARNE.

Bo przy mojej pracy wygląda to tak: jak tłumaczę książkę, to np. przez dwa czy trzy miesiące moje zarobki są żadne albo minimalne (za jakieś mniejsze prace na bieżąco). A potem kończę książkę - i dostaję jednorazowo dużą sumę. Czyli przez te trzy miesiące mam dochody jak najbardziej kwalifikujące mnie do 500+ "na pierwsze dziecko". Ale już w tym czwartym miesiącu - nie.

I tu objawia się piekielność systemu, który w XXI w. po prostu nie zauważa, że - do jasnej karbidówki - nie każdy pracuje na etacie! Próbowałem dowiedzieć się, co musiałbym zrobić, gdyby próg dochodowy został podniesiony, żeby załapać się na 500 zł na pierwsze dziecko.

Okazało się, że musiałbym CO MIESIĄC dostarczać do stosownego urzędu wszystkie podpisane umowy i zapłacone rachunki z danego miesiąca. Dodatkowo musiałbym - w wersji bardziej korzystnej (bo oczywiście urzędnicy też nie są pewni i wielu rzeczy nie wiedzą) CO MIESIĄC składać oświadczenia o uzyskaniu dochodu (kiedy akurat wypłacili mi pieniądze za książkę), albo "utracie dochodu" (bo w tym miesiącu już prawie nic nie dostaję).

W wersji mniej korzystnej - musiałbym na bieżąco przynosić do urzędu każdą podpisaną umowę i każdy zapłacony przez zleceniodawcę rachunek.

I w tych "lepszych" miesiącach nie dostawałbym 500 zł na "pierwsze dziecko", a w tych "gorszych" - tak. Zapytałem naiwnie, czy nie można by tego rozliczyć według ŚREDNICH zarobków (suma z rocznego PIT dzielona na 4 osoby w rodzinie i na 12 miesięcy). Nieeee, skąd, proszę pana, to by było za proste.

Bo przecież mogłoby być tak, że w danym roku mieści się pan w progu dochodowym, więc PO ZAKOŃCZENIU ROKU składa pan PIT, więc w NASTĘPNYM roku dostaje pan 500 zł na pierwsze dziecko, a po roku składa pan kolejny PIT i okazuje się, że w tym kolejnym roku zarobił pan ciut więcej - i co? I MUSI PAN ZWRACAĆ TE 500+ NA PIERWSZE DZIECKO ZA TEN ROK! Więc sam pan rozumie…

No nie, nie rozumiem. System jest idiotyczny. Mamy XXI w., coraz więcej ludzi nie pracuje na etacie, tylko na innych formach zatrudnienia (albo mając własną działalność gospodarczą). Jak dla mnie - sytuacja piekielna.

500+ urzędy biurokracja

Skomentuj (55) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 198 (250)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…