Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#82430

(PW) ·
| Do ulubionych
Trzymajcie mnie, bo mnie krew zaleje.

Kontynuacja historii http://piekielni.pl/80180

Zakupiłem dwa psy od znajomego znajomego. Dwa mieszańce, wielkości typowego jamnika, za to istne maszynki do rozwiązywania mojego problemu.

Kochane czworonogi, które są łase do ludzi, o ile ci nie pachną kotami. Podziwiam hodowcę, że udało mu się je tak wytresować.

Do rzeczy:

Psy kupiłem w grudniu tamtego roku, gdy miarka się przebrała i straciłem połowę swojej populacji gołębi. Psy kupione, nauczone zapachu właściciela, pokazałem im teren, powiesiłem tabliczki, że agresywne psy.

Od grudnia zakopałem około siedemdziesięciu kotów. Jak mówiłem, istne maszynki do łapania kotów. Do dzisiaj była istna sielanka, moje ptaki przestały być zestresowane, ja zacząłem normalnie sypiać, populacja powoli się odbudowuje.

Normalnie RAJ, gdyby nie panie z TOZ-u.

Przyjechały dzisiaj rano w liczbie trzech, w asyście policji i sąsiada (tego od kotów!), jakoby że znęcam się nad zwierzętami oraz nad sąsiadem, bo upatrzyłem sobie jego zwierzęta domowe jako główny cel.

Sąsiad robi swoje wywody, że moje psy wszystkich atakują, że luzem po wiosce biegają, że mordują jego koty i niedługo wszystkim ludziom gardła rozszarpią, że cała wioska się boi wyjść na dwór czy na pole. Normalnie cała wioska zastraszona, jakby koniec świata.

Babki z TOZ-u krzyczą, że morderca, że mi psy zabiorą, bo nie umiem ich tresować, bo jestem nieodpowiedzialny, bo powinienem je wychować w harmonii z kotami, że TRESUJĘ SZCZURY, które nic nie robią, tylko śmiecą i srają, gdzie popadnie.

Panowie policjanci próbują ich uspokoić, chcą się dogadać, dowiedzieć, o co chodzi, bo w sumie przyjechali tu na wezwanie, że właśnie teraz skopałem kota.

Pokazałem im podwórko, budy, miski, miejsce z wodą, miejsce z karmą, same psy dałem policjantom pogłaskać, przezornie nie pozwalając pozostałej czwórce podejść. Wyjaśniłem też, że moje psy są niezwykle terytorialne i bronią swojego podwórka, atakując inne zwierzęta, oraz że wielokrotnie prosiłem sąsiada, by ogarnął swoje koty albo poprzez zaprzestanie dzikiego rozmnażania ich, albo kupienie im karmy.

Oczywiście wtedy szanowna trójca z TOZ-u zareagowała, że sąsiad nienagannie zajmuje się kotami i każdy z jego kotów ma u niego miejsce do odpoczynku, wodę i owszem, czasami jest problem z karmą, ale przy takiej ilości kotów to nic dziwnego i oni mu tę karmę podrzucą.

A to, że koty atakują ptaki to normalna rzecz i powinienem albo się z tym pogodzić i przestać hodować gołębie, albo przenieść gołębnik dalej.

Przynajmniej wiem, czemu nie reagują na skargi moje i innych mieszkańców wsi. Sąsiedzi nawet poprosili o kontakt do znajomego znajomego po psy.

P.S. Dwa tygodnie temu jeden z kotów wszedł do pokoju jej sześcioletniego synka, który bawił się chomikiem. Zaatakował dzieciaka, chomika rozsmarował na podłodze, po czym uciekł.

koty

Skomentuj (58) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 67 (209)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…