Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#82431

(PW) ·
| Do ulubionych
Piekielni obywatele...

Jadę sobie dziś rowerkiem do pracy. Droga podzielona na część dla pieszych i dla rowerzystów. Wszystko się zgadza dopóki na mojej drodze nie zastaję... samochodu. I to nie byle jaki - SUV nowszej generacji, w samochodzie Pan Kierowca [PK]. Gdy już byliśmy koło w zderzak to PK zaczął wycofywać powoli. Po chwili otwiera okno i z telefonem przy uchu pyta mnie, na jakiej on się ulicy znajduje, bo dzwoni na numer alarmowy, bo został pobity. Cóż... instynkt policyjny się odezwał, jednak nie zdradzając się zbyt mocno, delikatnie dopytuję się, o co chodzi. PK trochę do mnie, trochę do słuchawki opowiada, jak to został brutalnie pobity przez dwóch mężczyzn, którzy oddalają się w przeciwnym kierunku. A on jest inwalidą I grupy i jak to tak można?!

I rzeczywiście widzę idących spokojnie spacerkiem dwóch mężczyzn [M], jakoś nie uciekają. PK dalej lamentuje do słuchawki, więc ja podjeżdżam do M, legitymując się proszę, aby poczekali do przyjazdu patrolu, żeby wyjaśnić sprawę. M opowiedzieli mi, jak to PK SUV-em jechał sobie drogą przeznaczoną jedynie dla ruchu pieszych i rowerzystów z dość dużą prędkością, o mały włos ich nie potrącają. Jeden z nich dość wyraźnie okazał swoje niezadowolenie, przez co PK wyszedł i panowie w paru słowach i kilku poszturchiwaniach wyjaśniali sobie, co komu nie pasuje, następnie się rozeszli. PK do samochodu, a M dalej przed siebie.

Kto był piekielny? Sądzę, że PK, który jak się potem okazało wcale nie miał grupy inwalidzkiej, a zamiast tego był orzecznikiem w ZUS-ie... taki szczególik, jednak uznał, że jest ponad przepisami prawa i znaki go nie obowiązują.

kierowcy

Skomentuj (5) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 222 (232)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…