Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#82433

(PW) ·
| Do ulubionych
Odnośnie http://piekielni.pl/82397

Sama miałam taki przypadek, kiedy jeszcze pracowałam w kawiarni - za kontuar, prosto pod nogi, wraczkowało mi pozostawione samopas małe dziecko, akurat jak niosłam jego rodzicom ok. 1,5-litrowy dzbanek z wrzątkiem. Perspektywą spowodowania głębokich oparzeń na ciele ich dziecka lub moim zupełnie się nie przejęli.

Ale nie o tym miała być moja historia.

Otóż jakiś czas temu poszłam z przyjaciółką do lumpexu. Kasia w swoją stronę, ja w swoją, wybieramy, co nam akurat potrzebne. Po sklepie biega puszczona samopas mała dziewczynka, taka ok. 3 latka. Nie krzyczy, ale biega po całym sklepie. Było ciepło, drzwi były otwarte, dziecko co jakiś czas wybiegało. Za nim rzucały się nagle na zmianę młoda i starsza kobieta (domniemywam, że mama i babcia).

Wprowadzały dziecko do sklepu i zostawiały samo, zajmując się swoimi sprawami. Za którymś razem, kiedy biegnąca kobieta potrąciła mnie w pogoni za dzieckiem, zasugerowałam, by podzieliły się pilnowaniem małej - najpierw jedna trzyma ją za rączkę, druga wybiera ubrania, potem zamiana.

Zostałam zjechana, że czemu się wtrącam, a w ogóle to sama mogłabym przypilnować im dziecka (???) oraz od czegoś w sklepie jest obsługa (nabijająca ceny przy ścianie przeciwległej do tej z drzwiami, jakieś 30 metrów od drzwi).

Aha. Czyli rozumiem, że niektóre madki myślą, że mogą scedować opiekę nad dzieckiem na personel miejsca publicznego, do którego się udają? Ani w kawiarni, ani w sklepach, w których pracowałam, nie miałam w karcie obowiązków zajmowania się dziećmi klientów...

madka dziecko zaniedbanie zachowanie_w_sklepie

Skomentuj (7) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 105 (141)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…