Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#82514

(PW) ·
| Do ulubionych
Staram się nigdy w swoich historiach nie schodzić na temat religii (JAKAKOLWIEK BY TA RELIGIA NIE BYŁA). Więc na wstępie zaznaczę, że historia nie ma na celu obrażenia NIKOGO. Ot, w całym świecie znajdą się gnidy.

Wspominałam już, że teściowa walczy z rakiem. 22.06.18 o godzinie 16.30 dostaliśmy telefon z hospicjum (do którego trafiła kilka dni wcześniej, bo we dwoje zwyczajnie nie dawaliśmy sobie rady z opieką)- przegrała. No cóż; może to zabrzmi brutalnie, ale w pewnym sensie byliśmy na to przygotowani. Od kilku miesięcy była uwięziona we własnym ciele. Mi i P. patrzenie na nią sprawiało niewyobrażalny ból.
Wczoraj załatwialiśmy sprawy pogrzebowe. Życzyła sobie być skremowana, tak też będzie. Teściowa była wierząca, w przeciwieństwie do swojego ś.p męża. No i tu jest problem.

Jedziemy do [k]siędza, celem umówienia mszy i odprawienia pogrzebu. Raz jeszcze powtórzę, że mieszkamy w małej wsi, która zatrzymała się (mam czasem wrażenie) w okolicach XIII wieku.
Przyszliśmy do księdza, rozmowa, prośba o pogrzeb. I tu następuje zwrot akcji.

k - (do mojego P.) Proszę jeszcze raz podać nazwisko?
P.- Kowalska.
k - Aaaa... Czyli żona Jana Kowalskiego?
P. - Tak.
k- Proszę państwa. Pan Jan był niewierzący. Został pochowany na naszym cmentarzu, na niepoświęconej ziemi. Zatem PANA matka została skażona niepożądanymi bodźcami. Jak ja mam odprawić mszę?
P. (podziwiam do teraz jego opanowanie)- Proszę księdza. Moja matka była kobietą wierzącą i praktykującą. Mój ojciec, jak sam ksiądz wspomniał - był ateistą. Zmarł kilka lat temu. Nie widzę żadnego problemu w odprawieniu mszy podczas pogrzebu osoby wierzącej.
k - Ale ja widzę. Skażona jest i tyle. Proszę mi nie przeszkadzać.

I wiecie co zrobił? WYSZEDŁ I ZAMKNĄŁ SIĘ w jakimś pomieszczeniu (nie wiem co to było, bo nie znam plebanii).

Myślałam, że w tamtym momencie, gdy mówił o "skażeniu", to ja będę musiała powstrzymywać swojego faceta przed uderzeniem księdza w twarz. Było odwrotnie.

Inny ksiądz zgodził się bez problemu na odprawienie mszy i pogrzebu. I to tylko za 200zł. Dawno temu uczył mnie religii w 3 klasie podstawówki. Jesteśmy mu oboje dozgonnie wdzięczni.

I teraz moje pytanie (nie znam się). Czy możemy gdzieś zgłosić zachowanie księdza (oczywiście tego, który nie zgodził się)? Czy w ogóle MÓGŁ na takiej podstawie odmówić pogrzebu i mszy?
Oboje nie jesteśmy katolikami, więc niezupełnie wiemy co w takiej sytuacji zrobić.

kościół księża religia pogrzeb

Skomentuj (48) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 129 (161)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…