Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#82696

(PW) ·
| Do ulubionych
Moja historia dzisiaj to raczej o tym jak do piekielności nie doszło...

Postanowiłam sprzedać swojego ukochanego laptopa aby nabyć nowszy model. Cena nieco wysoka, bo wyjściowo ponad 7 tys, ale to w końcu MacBook Pro i nadal na gwarancji Apple Care (rozszerzona gwarancja Apple). Te laptopy chodzą w podobnych cenach, a mój ostatnio to został niemal wymieniony na nowy, ma całkowicie nową baterię. Wszystko opisane w ogłoszeniu.

Oczywiście wśród "kupujących" w większości brytyjskie przekręty. Ale trafił się też ktoś z bliska, bardzo zainteresowany, nawet cena pasuje i zgodził się na odbiór osobisty.

Pan gotów przyjechać z kolegą nawet już teraz zaraz, proszę podać tylko adres i już jedziemy.

Jako, że nie mam doświadczenia w sprzedaży internetowej, a sprzęt jest o sporej wartości, to zaproponowałam Panu opcje najbezpieczniejszą, zarówno dla mnie jak i dla niego. Spotykamy się w siedzibie mojego banku, tam pokażę mu laptopa i jeśli wszystko będzie odpowiadało, to podpisujemy umowę, podchodzimy do okienka i Pan wpłaca pieniądze na moje konto. (takie zabezpieczenie dla mnie przed fałszywymi pieniędzmi).

Na to Pan zaklął i się po prostu rozłączył... A mnie w głowie zaczęły przebiegać wszystkie możliwe scenariusze, co by było, jakbym do mieszkania wpuściła 2 nieznanych mi mężczyzn.... Bo tego, że to był wałek, to jestem pewna.

sprzedaz_internetowa.

Skomentuj (34) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 138 (172)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…