Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#82737

(PW) ·
| Do ulubionych
Słowem wstępu - mój dziadek mieszka sam w mieszkaniu w bloku z "wielkiej płyty" i ta historia będzie tyczyć się jego sąsiadów.

Nie tak dawno nadszedł czas na wieczne odejście sąsiadki z piętra niżej i po mało hucznym pogrzebie w owym mieszkaniu zamieszkała całkiem nowa "wesoła" rodzinka. Wesoła rodzinka to pies (od miesiąca), 2 chłopców i rodzice.

Dziadek jest lekko głuchy, jak większa część sąsiadów (średnia wieku klatki pewnie wyszłaby koło 65 r.ż. albo wyżej), więc wysłuchanie Barw szczęścia w łazience nie stanowi problemu. Niczym niesłychanym jest też bicie mięsa na niedzielne schabowe. To tyle uciążliwego sąsiedztwa. Są jeszcze 2 wady.

Większość klatki (poza 1 mieszkaniem na parterze, gdzie jest 1 dziecko z samotną matką i babcią oraz pracującą parą na 4) to oszczędni emeryci, więc klatkę trzeba sprzątać samemu. Część opłaca sprzątacza, cześć robi to sama, ale klatka ogólnie błyszczy. Może inaczej - błyszczała.

Otóż nowi klatki nie sprzątali i popełniali klatkowe przestępstwo w postaci wystawiania worka na klatkę, a że mieszkali na piętrze 2, sporo ludzi miało im to za złe. Mało tego - na klatce pojawiały się papierki, podobno nawet nagryzione kanapki (a większość to ludzie starsi, co czczą chleb jak świętość). Co więcej, psu zdarza się nasikać na "perski" dywan sąsiadów z naprzeciwka (z 2 piętra).

Nowi mają także "dzikie" dzieci w wieku ok. 5 i 13 lat. Dzikie, bo bicie schabowego to przy nich pikuś. Obecnie dzieci, o ile są w domu, hałasują, zakłócając mir 2 piętra wyżej i 2 piętra niżej, czyli w całej klatce. Dodajmy do tego psa, który jak ich nie ma (a zdarza się to podobno co 2. dzień), to wyje.

Tak więc zaczęło się od grzecznych upomnień i rozmów, ale nic to nie dało. Przyniosło odwrotny skutek. Nowi dzwonią na policję po 22 - bo sąsiadka obok ogląda Ojca Mateusza i dzieciak nie może im spać, a do dziadka co parę dni przychodzi ktoś ze spółdzielni, bo rzekomo ich zalewa. Sąsiadów z góry oskarżyli o zbyt głośne bicie kotletów i wywieszanie prania za balkon (tak, wiem, że to nielegalne, ale nikomu to nie przeszkadzało).

Dziś wraz z moim partnerem byłam na konspiracyjnej radzie klatki (opiekuję się dziadkiem, więc bywam u niego co sobotę i poszliśmy z nim z ciekawości). Pomogliśmy zwinąć dywan, pozbieraliśmy obrazy (tak - wisiały obrazy na klatce).

Od jutra nowi obudzą się w nowej rzeczywistości. No bo kto zabroni starszemu człowiekowi oglądać Barwy szczęścia albo słuchać opery za dnia na maxa w TV? I tak każdy dostał zadania - dziadek ma za zadanie głośniej stukać laską jak chodzi. :)

Cóż każdy jest trochę piekielny w sobie, ale po "moich" emerytach nigdy się nie spodziewałam, jakie mają pomysły.

P.S. Skarga do administracji również została napisana.
P.S. 2 - Sąsiadka z dzieckiem z 1 wyjeżdża na wakacje, a sąsiadów pracujących nie ma, bo pracują.
P.S. 3 - Byliśmy w zasadzie tylko obserwatorami (cóż, większość nie chciała zastosować się do "tylko" napisania skargi, bo to nic nie da, bo spółdzielnia chce ich się pozbyć, bo są starzy...) .

sąsiedzi

Skomentuj (18) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 90 (134)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…