Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Miejsce akcji: działka mojego taty. Spędzamy na niej wakacje z trojgiem dzieci i psem. Miejscowość w wakacje mocno turystyczna.
Czas: nie pamiętam dokładnie, ale zapewne późny piątek/wczesna sobota.
Nastrój: meeeega leniwy. Dzieci u kolegów na wylocie, na działce tylko ja, tatko i pieseł.
Sielanka, panie, sielanka!

W pewnej chwili na działeczkę wchodzi parka. Wiek około 20, wygląd mocno przyzwoity. Mój pieseł, czując słuszny instynkt terytorialny, obszczekuje ich od góry do dołu, nie ruszając jednak z miejsca swego leniwego zada.

Kobieta chowa się za faceta. Trzęsie się bidulka, widać, że psów nie lubi. Facet pomija wszelkie formułki grzecznościowe i drze do mnie japę: „Może byś zabrała tego kundla!!!”.

Krótkie „Cykuta, do domu!” załatwia sprawę.

Patrzę na parkę wyczekująco, pewnie pomocy potrzebują. Poszukują kogoś? Auto się zepsuło? A może raczą się przywitać? No, niestety, nie raczyli.

Inicjatywę przejmuje kobietka: „Szukamy pokoju”.

„Życzę Wam pokoju" – odpowiadam po buracku, bo buraka to tylko burakiem zwalczyć można i odwracając się do nich plecami, wchodzę do domu, psa pomiziać.

Odchodzą.

Skomentuj (10) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 125 (183)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…