Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#82953

(PW) ·
| Do ulubionych
Długo się zbierałam za napisanie tego, ale uważam że temat należy poruszyć.

Mam syna trochę ponad 2 lata. Spędzamy z okazji świetnej pogody dużo czasu na placach zabaw. O nich właśnie będzie. I o ludziach, rodzicach, dziadkach...

1. Rodzice/ babcie "podcinający" dzieciom skrzydła. Ile razy w ciągu tego pobytu słyszę od nich w kierunku ich dzieci "nie dasz rady, nie umiesz, zostaw jesteś za mały". Smutne to strasznie i robi z dziecka niedorozwoja aż widać. Dzieciaki nie podejmują nawet próby, bo po co? Na plac na który chodzimy (ze względu na to że nie ma tam psich odchodów) przychodzi też jedna taka babcia która nie tylko swoje dziecko traktuje w ten sposób.

Nie może wręcz znieść tego, że jakiś dzieciak chce coś zrobić sam. Wyobraźcie sobie jej pianę kiedy mój dwulatek udowodnił jej że umie wejść na zamek, na którym jej 4 letniemu wnukowi wchodzić nie wolno, bo "jest za mały i nie da rady". Musiałam panią babcię w krótkich słowach uświadomić że ma do mojego dziecka nie otwierać buzi bo nic z jej słów sensownego nie wynika. Aż dziw bierze, że mnie bazyliszek nie pożarł. Może kwestia szoku. A może tego, że dzieciaki w taki sposób jej nie odpowiedzą.

2. Kwestia czystości na placach właśnie. Na naszym osiedlu place zabaw w całości wysypane piaskiem są trzy. Tylko na jednym mam w miarę pewność, że nie będzie psich kup, szkła i petów. O ironio, stan ten zawdzięczamy temu, że plac jest położony tuż przy balkonach bloków i "panie z osiedlowego monitoringu" pilnują stanu rzeczy.

3. Sytuacja z dzisiaj. Siedzi pani babcia z dzieckiem, dziewczynką. Dziewczynka wyższa niż mój syn sporo, na oko starsza z rok czyli tak 3.5 roku. Siedzi W WÓZKU. Na placu. Wyrywa się strasznie ale na nic to. Pani babcia przypięła ją pasami i wciska jej butlę ze smoczkiem do picia. Nic mi do tego, myślę sobie, póki mojemu dziecku się krzywda nie dzieje. Pani babcia wyciąga jabłko i łyżeczkę po czym gryzie jabłko, wypluwa na łyżeczkę i próbuje wcisnąć to młodej. Nóż się w kieszeni otwiera, ale co będę komentować? Po krótkiej obserwacji zobaczyłam, jak wpływa robienie z dziecka kaleki na dziecko. Zamiast mówić, mała dukała tak jak mój młody mając roczek. Oczywiście, była w pampersie. Aż smutno.

4. Pseudo nosidła, vel. Wisiadła. Zastanawia mnie w ogóle dlaczego to jest legalne? Jeszcze "mądre mamy" noszą te dzieci przodem do świata. Zawieszenie z wygiętymi plecami na genitaliach, szczyt komfortu.

5. Tatusiowie. To odrębny temat. Znakomita większość z nich wrzuca dziecko na plac i nawija przez telefon. Nie mówię, że ma się stać nad dzieckiem i nie odstępować na krok, no ale litości. Może to ma być próba wyrwania samotnej mamusi na byznesmena? Nie wiem.

6. Przedszkolanki. Tak się złożyło, że okres przed wakacjami też pojawiamy się na placu. Około godziny 10:00 pojawiała się grupa z pobliskiego przedszkola. Panie po dotarciu do furtki zapominają chyba o tym, że są w pracy.

Dzieci są w wieku 5-6 lat a zdarzyło się że jeden z nich dosłownie na ich oczach sikał do piaskownicy. Panie przedszkolanki zorientowały się dopiero, kiedy im powiedziałam wraz z inną mamą co o tym myślimy.

Są dzieci, które wykorzystują brak uwagi i próbują na siłę ściągnąć uwagę innych rodziców na siebie. Jedna z dziewczynek dosłownie nie odstępowała mnie na krok i opowiadała historię swojego życia. Kiedy oddaliłam się od ławki, zostawiając na niej torbę, zaczęła w niej bezczelnie grzebać. Panie przedszkolanki nie widziały problemu, do momentu gdy im powiedziałam że jak cokolwiek zginie, kosztami obarczę je personalnie.

Nie, żebym nosiła w torbie coś wartościowego, to woda i zabawki do piaskownicy młodego, ale zawsze.

Place zabaw

Skomentuj (36) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 126 (170)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…