Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#83034

(PW) ·
| Do ulubionych
Jak to dzięki wczasom nad morzem dowiedziałam się, do czego służy pralka.

Na czas pobytu wynajęłam tzw. apartament. Apartamentem w ogłoszeniu jest nazywane wszystko, co ma oddzielnie wejście i aneks kuchenny. W miejscowości, do której jeżdżę, jest agencja, skupiająca właścicieli takich mieszkań. Załatwia się wszystko z pośrednikiem, właścicieli lokum nie ogląda się na oczy. No i wynajęłam dla rodziny taki cud za całkiem spore pieniądze.

W internecie wszystko wyglądało znośnie. Na żywo - no cóż - meble swoją młodość przeżyły jakieś 40 lat temu w Holandii, sprzęty podobnie. Dało się to wytrzymać, przy założeniu, że przyjechaliśmy nad morze, a nie na kwaterę.

Co ważne, w mieszkaniu była pralka. Przy dłuższym pobycie jest to dość wygodne, zwłaszcza jak jest się z dziećmi. Zdarzyło mi się zrobić kilka prań. Poza tym normalne korzystanie z łazienki.

Urlop się skończył, należność za pobyt uregulowana i po wakacjach zostały tylko wspomnienia. Nie do końca.

Kilka dni temu telefon. Pan się przedstawia jako właściciel mieszkania i wyskakuje z pretensjami, że rachunek za wodę dostał zbyt wysoki. To nasza wina, bo pewnie robiliśmy pranie i mamy dopłacić! Oczywiście że robiliśmy - nie zaprzeczam. Przecież jak jest pralka, to oczywiste, że można z niej skorzystać.

Właściciel natychmiast mi odpowiedział - pralka w apartamencie nie jest do prania, tylko do podniesienia standardu! Zapytałam, czy prysznic i sedes też były tylko do podniesienia standardu, bo też korzystaliśmy i może powinniśmy extra dopłacić i się rozłączyłam.

Czekam na kolejny telefon z informacją o rachunku za prąd, bo kuchenki też używałam.

Nad morzem

Skomentuj (19) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 252 (254)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…