Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#83142

(PW) ·
| Do ulubionych
Pracuję sobie ostatnio na budowie.

Mój bezpośredni szef bardzo szybko wpadł na to, że skoro ma mnie pod ręką, to mogę za niego załatwiać różne rzeczy, których on nie lubi.

Wezwał mnie i tak mi rzecze:
"Będziemy wchodzić na nową budowę na terenie zamkniętym pewnej instytucji. Pójdziesz tam i…"

a) "... podejdziesz do strażaka. Wytłumaczysz mu, że mamy zmienną liczbę ludzi na budowie, że nie da się nas przeszkolić wszystkich razem i ustalisz jakiś harmonogram, żeby zrobić to partiami”.

No to idę. Na portierni mówię, co i jak. Łączą mnie ze strażakiem. Rozmawiam z nim przez tel, przedstawiam się i mówię "… mamy zmienną liczbę ludzi na budowie, nie da się nas przeszkolić wszystkich naraz. Trzeba by to robić partiami, może ustalimy harmonogram?”.

I tu przerwał mi wściekły ryk:
- PANI NIE BĘDZIE MI MÓWIĆ, CO TRZEBA BY ZROBIĆ! JA SWOJĄ ROBOTĘ ZNAM! PROSZĘ MI SIĘ TU MNĄ NIE RZĄDZIĆ! TO JEST BEZCZELNE! NIE JESTEŚCIE PIERWSZĄ EKIPĄ, KTÓRA MA PRACOWAĆ NA TERENIE ZAMKNIĘTYM! TO JA USTALAM ZASADY, A NIE PANI. TO WY MACIE SIĘ PRZYSTOSOWAĆ DO NAS!!! A tak poza tym, idę od jutra na dwa tygodnie urlopu, proszę kontaktować się po 15! - i jeb słuchawką.

b) "... dzwonił Pan Piekielny, powiedział, że chce widzieć kogoś z nas, da ci jakieś dokumenty, to je przywieź”.

Puk, puk.
- WEJŚĆ!
- Dzień dobry. Ja z HellBUD-u. Podobno chciał pan widzieć kogoś od nas.
- JA NIKOGO NIE CHCIAŁEM WIDZIEĆ! JEŚLI O MNIE CHODZI, MÓGŁBYM WAS WSZYSTKICH NA OCZY NIE OGLĄDAĆ! PO CO JA MIAŁBYM CHCIEĆ KOGOŚ OD WAS WIDZIEĆ?! Ja chcę dopełnić formalności narzuconych na mnie przez ustawę z dnia... zgodnie z przepisem... do czego jestem zobowiązany jako… CO PANI TAK STOI?! SIADAĆ!

Siadłam.
- To może dopełnimy tych formalności?
- Pani przyjdzie jutro, nie uzupełniłem pisma jeszcze.
Noszkurfa.

c) "... zaniesiesz listę pracowników do Pana Diabelnego”.

- Pan Diabelny?
- Tak
- Dzień dobry. Ja z HellBUD-u. Przyniosłam listę pracowników do przepustek razem z oświadczeniami.
- TO ILE TEGO JEST?!
- 56.
- TO WY WSZYSCY BĘDZIECIE NA BUDOWIE?
- No naraz nie. Ale wszyscy pojawią się na budowie.
- To proszę mi dać listę 10 pracowników, którzy będą się najczęściej pojawiać, im wyrobimy stałe przepustki, a reszta niech wchodzi na jednorazowych.
- Ustalenia z górą były inne.
- Ale tu rządzę JA i będzie tak, jak JA mówię. A teraz żegnam. Aha. I listę przynieść po 15, bo jadę na urlop teraz.
Noszkurfa.

BONUS:
Siedzę w samochodzie następnego dnia i gram w Mahjonga na komórce, bo czekam aż pan Piekielny przez godzinę uzupełni trzy zdania w dokumencie. Bo jak przyszłam, to nie uzupełnił.
Podchodzi do mnie strażnik i pyta:
- A co tu tak pani?
- A czekam se - i pokazuję jednorazową przepustkę.
- Pani dostała tę przepustkę, żeby wejść, załatwić, co trzeba i wyjść. A nie sobie bimbać. Jak ma pani sobie bimbać, to poza terenem zamkniętym!
- Nie, bo jak będę wychodziła, to będę musiała oddać przepustkę i robić nową, gdy wrócę.
- Pani nie może tak sobie grać, tu jest poważna instytucja!
Noszkurfa.

- To ja idę do pana Piekielnego.
- To pani idzie.

Resztę tej godziny spędziłam za winklem, na ławce dla palaczy.

Skomentuj (3) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 156 (172)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…