Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#83200

~Pudelek27 ·
| Do ulubionych
Wiecie, jak nadzwyczajną uprzejmością sprawić, by obcy ludzie obdarzyli cię niechęcią? Oto prosty sposób.

Sobota, 8:00 rano. Po całym tygodniu pracy można nareszcie porządnie się wyspać, zatem śpimy, ja i mąż. Z błogiego stanu wyrywa nas dźwięk domofonu. Mąż wstaje, podnosi słuchawkę i po chwili naciska guzik otwierający drzwi. Wraca do łóżka mówiąc, że to mama sąsiadki prosiła, by ją wpuścić. Nie analizujemy, wracamy do spania.

Kolejna sobota, 8:00 rano. Ta sama sytuacja, co tydzień wcześniej. Na dźwięk domofonu mąż wstaje, odbiera, otwiera drzwi. Po chwili zasypiamy na nowo. W ciągu dnia narzekamy trochę na poranną sytuację, ale nadal jej nie analizujemy. Do czasu.

Trzecia z rzędu sobota, 8:00 rano, dzwoni domofon. Tym razem wstaję ja i nawiązuje się taki dialog: ja (J) i mama sąsiadki (MS):

J - Słucham?
MS - O, tym razem pani odebrała? Proszę mnie wpuścić!
J - O co chodzi, kim pani jest? (wyrwana ze snu nie od razu skojarzyłam sytuacje z ostatnich 2 tygodni).
MS - Mama Kingi spod 29, proszę mi otworzyć!
J - Czemu dzwoni pani do nas, a nie do córki? (rano bywam szorstka w obejściu).
MS - Pani mąż nie robił takich ceregieli, jak dzwoniłam! (?) Proszę mnie wpuścić!
J - Proszę zadzwonić do córki.
MS - Nie będę dzwonić, bo (uwaga) ONA MA MAŁE DZIECKO, KTÓRE TERAZ NA PEWNO ŚPI I MOŻE SIĘ OBUDZIĆ!!
J - ????????
MS - Otwiera pani czy nie?!
J - Obudziła nas pani kolejny raz z rzędu. Otworzę pani ostatni raz, ale proszę na przyszłość poprosić Kingę o kod do domofonu.
MS - ... (ani dziękuję, ani pocałuj mnie w sami wiecie co).

Czwarta sobota, 8:00 rano. Domofon. Wstaję rozjuszona i odbieram:

J - Słucham?
MS (bo kto inny?) - Proszę mnie wpuścić!
J - Mówiłam już pani, że nas pani budzi, proszę przestać do nas dzwonić.
MS - A pani co, tak ciężko nacisnąć jeden guzik?! (?) KINGA MA MAŁE DZIECKO i NIE BĘDĘ GO BUDZIŁA!
J - To proszę przyjeżdżać później albo zapisać sobie kod. Żegnam.

Wyciszyłam domofon i wróciłam do łóżka. Po południu spotkałam sąsiadkę z wózkiem pod blokiem i zagadnęłam o wizyty mamy, bo poranne wstawanie na dźwięk domofonu nie jest zbyt miłe. Kinga była bardzo zdziwiona, bo jej mama o wyrywaniu sąsiadów ze snu nie wspominała :) Pewnie dziewczynie, w natłoku pracy przy maluchu, nie przyszło do głowy, jak zaradna seniorka dostaje się na klatkę. Kinga przeprosiła za mamę i obiecała, że porozmawia z nią i przekaże kod.

Może sytuacja nie wydaje się Wam piekielna, ale uwierzcie, jeśli można wyspać się tylko jednego dnia tygodnia, to się ten dzień naprawdę ceni i nadzwyczaj uprzejme babcie można obdarzyć szczerą niechęcią.
Dla zainteresowanych - seniorka już nie dzwoni, więc albo używa kodu, albo dręczy kogoś innego ;)

Skomentuj (24) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 207 (219)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…