Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#83276

~ministarnt ·
| Do ulubionych
Historia o dziewczynie, która wysłała jedynie wiadomość na fb, nie odbierając telefonu, przypomniała mi moje perypetie.

Jestem ministrantem i lektorem. W mojej parafii takim naszym nieformalnym liderem jest Krzysiek - chłopak nieco specyficzny, ale bardzo zaangażowany w życie naszej parafialnej wspólnoty oraz wiele innych wydarzeń kościelnych o szerszym zasięgu. Krzysiek "ogarnia" ludzi na różne wydarzenia i święta w naszej parafii - pilnuje, aby było komu śpiewać, czytać, ubrać choinki na Boże Narodzenie itd. itp. Taki trochę pomocnik wikarego.

Poszedł on z duchem czasu, i stworzył na fb grupę zamkniętą, gdzie pozapraszał wszystkich (mających konta) ministrantów, psalmistów oraz inne osoby chętne do pomocy, aby łatwiej było się umawiać.

Podczas tegorocznej Niedzieli Palmowej miałem zaplanowany wypad ze znajomymi. Kolega ma domek po dziadkach w miejscu, gdzie prąd już na liniach zawraca, ale które przy tym jest bardzo urokliwe. Pojechaliśmy tam w czwartek, a wróciliśmy w niedzielę późnym wieczorem (ważne w dalszej części historii). W miejscu tym jest problem z tym, żeby w ogóle złapać zasięg, a co dopiero żeby swobodnie korzystać z internetu w telefonie. Mi to jednak nie przeszkadzało, gdyż stwierdziłem, że jak te 3-4 dni odpocznę od smartfona, to wyjdzie mi to tylko na zdrowie. Podobne zdanie miało kilkoro innych członków ekipy. Ogólnie wypad był udany, każdy wrócił zadowolony.

W Wielki Czwartek zachodzę przed Mszą Świętą do zakrystii i niemal od progu dostaję ochrzan od księdza, że nie spodziewał się po mnie, że myślał, iż jestem słowny i odpowiedzialny itd. itp. Ja lekki karpik i pytam, o co chodzi. Ksiądz mi na to, że jak o co - o to, że nie przyszedłem w Niedzielę Palmową na wyznaczoną Mszę Świętą, ba - nie przyszedłem w ogóle na żadną, nie dając nikomu znać, i że był ogromny problem ze znalezieniem za mnie zastępstwa do czytania Męki Pańskiej.

Chwilę stałem jak wryty i powoli przetwarzałem to, co do mnie powiedziano. "Zaraz, chwila, ja się na żadne czytanie Męki Pańskiej nie umawiałem, bo wiedziałem już 2 tygodnie wcześniej, że mnie nie będzie". Ksiądz mi na to, że przecież umawiałem się z Krzyśkiem. Nie? Tutaj ksiądz zrobił karpika i już też nie wiedział, co robić. Doszliśmy do wniosku, że trzeba będzie spotkać się we trzech z Krzyśkiem i się skonfrontować. Okazja nadarzyła się za jakieś 2 minuty, bo akurat zjawił się Krzysiek i wywiązał się między nami taki dialog:

- Dlaczego cię nie było w niedzielę?!
- Bo byłem na wyjeździe ze znajomymi.
- To mogłeś chociaż dać znać, że cię nie będzie!
- A czy ja mam jakiś obowiązek meldowania się? Co ja, w wojsku jestem?
- No ale byłeś przecież wyznaczony do czytania.
- A skąd miałem wiedzieć?
- Pisałem na fb!
- Nie odstałem żadnej wiadomości od ciebie.
- Zamieściłem post na grupie.

W tym momencie wyjąłem telefon, włączyłem i odszukałem ten post. Po 1. został zamieszczony w piątek wieczorem, więc jak już byłem tam. Po 2. ludzie nie byli "oznaczeni" - wtedy wyskoczyłoby mi powiadomienie, że zostałem wspomniany w poście i by mnie pewnie zainteresowało. Po 3. Krzysiek przypisał mnie do Mszy Św. o godzinie 9:00, na której bywam raz na kilka lat - zwykle chodzę na 12:30.

- Aaa, to sporo tłumaczy. Otóż byłem w takim miejscu, że miałem problem z zasięgiem. Jak już go łapałem to owszem, przychodziły mi jakieś powiadomienia, ale jestem w kilkunastu grupach na fb, więc otrzymuję dużo powiadomień i nie zawsze wszystkie czytam. Poza tym przypisałeś mnie do Mszy Św. o godz. 9:00, gdzie, jak zapewne wiesz, bywam bardzo rzadko (nie ma u nas zbyt wielu ministrantów i na ogół kojarzy się, kto zazwyczaj na którą Mszę przychodzi), więc mogłeś zadzwonić - jeśli nie miałeś numeru, mogłeś go bez problemu zdobyć (mamy wielu wspólnych znajomych) - i zapytać, czy mi pasuje taki układ.
- Ja nie mam czasu dzwonić po wszystkich. Był post na fb i tyle!
- Przepraszam, a fb to co? Wyrocznia jakaś? Poza tym, jak tak bardzo wierzysz w tego fb, to mogłeś wysłać przez niego prywatną wiadomość. Nie jesteśmy przecież twoimi pracownikami, żeby nam narzucać jakiś swój plan, grafik, bez jakiegokolwiek zapytania, czy nam taki układ pasuje.

Krzysiek poburczał coś tam pod nosem i odsunął się, obrażony. Obrażony był na mnie jeszcze przez jakiś czas, ale wziął sobie do serca moje słowa - od tamtej pory najpierw pisze wiadomość, czy pasuje mi przeczytać to czy tamto w takim czy innym terminie.

kościół fb

Skomentuj (14) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 142 (166)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…