Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#83295

(PW) ·
| Do ulubionych
Córka znajomych chodziła do przedszkola, które było jakieś dwie ulice od naszego domu. Mała miała - jak to ma wiele dzieci - ulubioną przytulankę owieczkę. Z nią chodziła do przedszkola, z nią zasypiała. Bez owieczki nic nie mogło się dziać. I któregoś dnia nie zabrała jej z przedszkola.
Mama Małej zadzwoniła do mojego męża, żeby podszedł do przedszkola i owieczkę zabrał, a ona podjedzie do nas trochę później.

Mąż mój podszedł do placówki, zadzwonił domofonem, a na pytanie w jakiej sprawie odpowiedział; "Chciałem odebrać owieczkę". Został wpuszczony na korytarz, a z sali do szatni wypchnięto jakąś dziewczynkę, że tatuś po nią przyszedł. Nie wiem, może dziewczynka miała na imię Oleczka, może ktoś nie zrozumiał, ale trzeba było się nieźle rozejrzeć, żeby znaleźć jakąś opiekunkę i wytłumaczyć pomyłkę. Faktem jest, że mąż w tym przedszkolu był pierwszy raz, nikt go nie mógł kojarzyć, a pracownicy przedszkola nie było za wesoło, jak okazało się, że naprawdę niewiele brakowało, żeby nie ta "owieczka" wyszła za bramę.

przedszkole

Skomentuj (16) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 203 (211)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…