Dzisiaj moja matka przy wychodzeniu ze sklepu została napadnięta przez pracownice, które siłą próbowały ją zaciągnąć do biura, bo rzekomo widziały na monitoringu, jak chowa jakiś towar do kieszeni.
Szarpały moją matkę jak marionetkę, nie pozwoliły jej okazać zawartości kieszeni przed sklepem, szydziły, że one już znają takie cwaniary, co im "pod....lą" towar, a później wychodzą straty na 40 tysięcy.
Została wezwana Policja. Mama okazała zawartość kieszeni i torebki. Nie miała nic, co byłoby własnością tej speluny. W domu okazało się, że od szarpania ma naderwany kaptur kurtki i rozerwany zamek torebki.
Jakiś pomysł, co zrobić z takimi agresorkami? Mam ochotę się do nich przejść i powiedzieć im, co o nich myślę.
Mam sporo znajomych w bliskim sąsiedztwie tego sklepu i odpowiednia opinia na pewno pójdzie w eter.
Szarpały moją matkę jak marionetkę, nie pozwoliły jej okazać zawartości kieszeni przed sklepem, szydziły, że one już znają takie cwaniary, co im "pod....lą" towar, a później wychodzą straty na 40 tysięcy.
Została wezwana Policja. Mama okazała zawartość kieszeni i torebki. Nie miała nic, co byłoby własnością tej speluny. W domu okazało się, że od szarpania ma naderwany kaptur kurtki i rozerwany zamek torebki.
Jakiś pomysł, co zrobić z takimi agresorkami? Mam ochotę się do nich przejść i powiedzieć im, co o nich myślę.
Mam sporo znajomych w bliskim sąsiedztwie tego sklepu i odpowiednia opinia na pewno pójdzie w eter.
Ocena:
82
(190)
Komentarze