Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#83314

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Piekielny brak empatii.

Cierpię na migrenę. Może nie aż taką silną jak to niektórzy opisują - rzadko wymiotuję, nie mdleję, nie mam aury, ale zdarzyło mi się parę razy, że przeleżałam w łóżku trzy dni nie śpiąc, bo za duży ból, ale zastanawiając się, czy jak mocniej przywalę łbem w ścianę to mi wreszcie pęknie i będę miała święty spokój.

Na ogół jestem w stanie iść z migreną do pracy i jakoś to przeżyć, więcej, jestem jednym z tych szczęśliwców, którym pomagają tryptany (na ogół - bo zdarzają się takie migreny, że nawet ich podwójna dawka nie daje rady).

Przy migrenach cierpię na typową dla tej choroby nadwrażliwość na dźwięki, światło i zapachy. Nadmiar bodźców powoduje mdłości i zawroty głowy.

Czemu o tym piszę?
No bo ludzie. Ci, którzy nie mają podobnych problemów, nie są po prostu sobie w stanie wyobrazić tego co mi jest.
"-Weź paracetamol to ci przejdzie".
Dzięki, ale właśnie wzięłam tryptan + naproxen i jakoś boli dalej.
"-Nie ściszaj nam radia, nie jesteś tu sama."
Ty też nie. Tobie nic się nie stanie, jak nie usłyszysz wszystkich słów najnowszej piosenki Rihanny, tym bardziej, że połowy i tak nie zrozumiesz, mi od wybijanego rytmu jest niedobrze i mogę puścić pawia.
"-To wcale nie od hałasu boli cię głowa, o zobacz" i mocne klaśnięcie tuż za moim uchem.
Ciekawiej jest jeszcze z zapachami. Praca dwanaście godzin, dziewczyny mają potrzebę "odświeżenia się". Nie wyraża się ona jednak w skorzystaniu z dostępnego w łazience prysznica, ale w spryskaniu się kolejną porcją perfum lub dezodorantu. Jeszcze, żeby wyszły z dezodorantem do łazienki lub przynajmniej na korytarz, ale nie, spryskiwać się muszą już w biurze, w najlepszym wypadku przy szafach, w najgorszym przy biurku, tuż obok Tobie. Na prośbę, by tego nie robić - oburzenie. No bo to takie drogie perfumy przecież, a tu się takiej jednej nie podoba...
"-To jak cię tak boli to idź do domu!"
Poszłabym, z przyjemnością, kilka razy się zresztą zdarzyło. Ale za nieobecność nikt mi nie zapłaci. A pieniądze są mi potrzebne tak samo jak każdemu. Więc jeśli wydaje mi się, że jestem w stanie jakoś przetrwać - to przychodzę i zostaję. Jedno o co proszę, to by nie robić nic co może ból głowy spotęgować. Ale oczywiście koledzy wiedzą lepiej: "udajesz, nic Ci nie jest", "to po co przychodzisz do pracy, tylko innym przeszkadzasz", "to sobie znajdź inną pracę jak ci muzyka przeszkadza" (w pracy głównie wyszukujemy i skanujemy stare dokumenty, więc muzyka nie jest jakoś szczególnie do szczęścia potrzebna, a już na pewno nie na cały regulator) itp., itd...
Zdarzają się też "ciocie i wujkowie dobra rada": "-To może do lekarza byś poszła, jak cie tak ciągle boli."
Byłam, zdiagnozował migrenę. Nawet leki przepisał. W końcu tryptanów mi na ładne oczy nikt nie da, to nie cukierki.

"A bo ciotkę brata mojego ex-szwagra też tak ciągle bolała głowa. No i umarła, a jak później sprawdzili to miała guza w głowie jak grapefruit... to może ty raka masz?"
To trzeba było ciotce brata twojego ex-szwagra powiedzieć, żeby poszła do lekarza, nie mnie...

"Ból głowy to nic, jak kiedyś w ciąży będziesz i będziesz rodzić, to zobaczysz co to prawdziwy ból."
Nie umniejszam twojego bólu, ani niczyjej innego, bo każdy inaczej ból znosi, ale poród trwa kilka do kilkunastu godzin. atak migreny około trzech dni. Czasami dwa razy w tygodniu.

Nie narzekam. Może trochę. Przyzwyczaiłam się. Wbrew pozorom do bólu też można się przyzwyczaić. A odkąd mam tryptany to już jest bomba.
Ale ludzie. Do co niektórych komentarzy i głupoty przyzwyczaić się nie sposób.

Skomentuj (89) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 255 (303)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…