Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#83660

(PW) ·
| Do ulubionych
Koleżanka z czasów liceum urodziła we wrześniu pierworodnego.
Z racji, że mieszka w Norwegii, kontakt mamy głównie przez fb/skype/telefon.

Zostałam miło poinformowana, że końcem listopada przyjeżdża na pięć dni z partnerem i synkiem do Polski, więc od razu zaprosiłam ją do nas. Jako "ciocia" ;) kupiłam dla młodego kilka zabawek, buciki i pomyślałam też o jakiejś maskotce.

Narzeczona mojego kuzyna [E] "dzierga" szydełkiem wszelkie misie, liski, tygrysy... ładnie to wygląda, no i - każdy jest inny. Zadzwoniłam więc do niej początkiem listopada, złożyłam konkretne zamówienie. Jako, że jesteśmy "prawie" rodziną, zaproponowała mi zniżkę, jednak odmówiłam. Za wykonanie pracy należy się zapłata i tyle, nieważne czy to rodzina czy nie. Pieniądze przelałam (70zł). Miś miał być na 29 listopada. Nie przyszedł, E. nie odbierała telefonów ani nie odpisywała na wiadomości. Trudno, kupiłam w sklepie inną maskotkę, z koleżanką i młodym się zobaczyłam, porozmawialiśmy, pobawiliśmy się i do domu.

WCZORAJ odebrałam telefon od E. Że ona mnie bardzo przeprasza, ale inna klientka chciała maskotkę "na już" i płaciła trzy razy tyle.
Zdenerwowałam się, powiedziałam jej co myślę o takim traktowaniu klientów, na szczęście pieniądze odesłała (po mojej prośbie, bo zaproponowała wcześniej rekompensatę w postaci innego pluszaka, ale na cóż mi on?).
A wystarczyło tylko zadzwonić w odpowiednim czasie, wytłumaczyć sytuację, odesłać pieniądze i przeprosić. Wówczas naprawdę nawet bym się nie złościła i nie marudziła.

rodzina usługi

Skomentuj (13) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 177 (181)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…