Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#83663

(PW) ·
| Do ulubionych
Gdzieś muszę to napisać, wyrzucić z siebie, bo ostatnio zauważyłem, że jest to coraz częstsza praktyka przechodniów.

Sytuacja 1 (tylko z dzisiaj):
Pada, jest wczesny poranek. Szaro, ciemnawo, jadę do pracy. Przejeżdżam skrzyżowanie i widzę idzie Ona, owinięta po uszy, głowa pochylona, oczy wlepione w kostkę/asfalt/cokolwiek 1,5m przed nią. Przejście dla pieszych z wysepką, bez świateł. Ona wchodzi na ulicę bez nawet spojrzenia czy coś jedzie, na wysepce nawet nie przystanęła, a już nie mówiąc o obróceniu głowy w drugim kierunku, żeby zobaczyć czy z drugiej strony nic nie jedzie. Oczywiście się zatrzymałem, bo widziałem ją i „uprzejmy ze mnie cham”, ale tak się zastanawiać zacząłem (dalej mnie to męczy, skoro tu piszę) czy Ona ma „życzenie śmierci”? Czy jej tak nie zależy na własnym bezpieczeństwie lub jest tak leniwa, że nawet głowy jej się przekręcić nie chce, żeby zobaczyć czy auto (zwłaszcza w takich warunkach pogodowych) jest w stanie wyhamować przed pasami? Gdzie podziała się elementarna zasada „patrzę w lewo, patrzę w prawo i znowu w lewo, i dopiero wtedy idę”, choć odrobina instynktu samozachowawczego? Już tego nie uczą w przedszkolach i/lub w 1-3 podstawówki?

Sytuacja 2 (10 minut po pierwszej):
Jadę, ograniczenie do 30, ale widzę kątem oka ruch po mojej prawej. Idzie ON w tym samym kierunku co ja, wśród drzewek, chodnikiem, na czarno, zlewa się z otoczeniem. Dojeżdżam do pasów, to jeszcze zwalniam, toczę się tuż przed pasami 15km/h max, ale nikt nie przechodzi, to toczę się dalej. I nagle zza drzewa przez takie pół metra kostki, łączącej chodnik z przejściem dla pieszych wyłania się On, ten sam co to go moje oko wyłapało wcześniej. Przy drzewie zrobił zwrot o 90 stopni, zgrabnym dwuskokiem doskoczył do przejścia i już zrobił krok, na przejście. To wszystko w momencie jak ja już wtaczałem się na przejście. Nawet się nie obejrzał, kolejny z „życzeniem śmierci”. Udało mi się wyhamować, choć zawrotnej prędkości nie miałem, ale zatrzymałem się w 1/3 pasów, a On odskoczył.
Co wyjeżdżam w miasto, trafiam na kilku takich ludzi co to głowę we własnej d.... mają. Dlaczego? Życie im niemiłe?

Bez wnikania w problemy takich ludzi, są to z ich strony skrajne ignorancja, narcyzm i hipokryzja, że niszcząc samego siebie niszczą jeszcze życie innej osoby. A potem płacz i odszkodowania „bo jak ci kierowcy jeżdżą”...

A może są po prostu debilami? Zatem każdy normalny niech się do swoich bóstw modli, żeby miały gatunek ludzki w opiece, żeby ten debilizm się nie rozprzestrzeniał, bo ilość takich ludzi jest zatrważająca...

piesi

Skomentuj (28) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 150 (162)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…