Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#83791

(PW) ·
| Do ulubionych
Pracuje sobie ostatnio na budowie na terenie zamkniętym. Na terenie mieści się Instytucja. Ale Inwestorem naszej budowy jest - nazwijmy to - Urząd od Tego Typu Spraw, ze siedzibą 500 km od nas.

Dziś nadszedł ten piękny dzień, w którym mieliśmy wykopać w rożnych miejscach na terenie zamkniętym pewne dołki - upraszczając sprawę.
Piękny dlatego, bo ilość i lokalizacja tych dołków była przedmiotem trzech miesięcy ustaleń, wymiany pism pomiędzy rożnymi urzędami i takiej administracyjnej gry w pomidora.
Po przejściu tej wyboistej personalno-urzędowej drogi stałam się posiadaczem unikalnej wiedzy, gdzie te dołki i w jakiej ilości wykopać. Każdy z tych dołków to były trzy machnięcia łyżką koparki.

Stoję więc, patrzę jak gość kopie i myślę:
-Yapyerdole ale zimno. Stóp już nie czuje do połowy, a jeszcze 14 dołków przede mną. Chora będę jak nic na święta! Ciekawe czy Szefu przywiózł czosnek i czy mi chłopaki wszystko zeżarli, wciągnęłabym na przerwie tak ze trzy ząbki profilaktycznie na kanapeczce... - i tak oddawałam się słodkim marzeniom stojąc na wietrze i mrozie gdy rozległ się nagle trzask, a koparkowy zaklął szpetnie:
-Motyla noga! - no dobra. Inaczej zaklął.
-Co je?
-Kabel elektryczny.
-Pan pójdzie na drugi dołek, a ja po Szefa.

No to idę.
Dołki były od budowy może nie rzut kamieniem, ale powiedzmy rzut takim młotem sportowym w wydaniu olimpijskim. Na pewno bliżej niż rzut oszczepem.
Idę. Przede mną szeroka, prosta droga, na której końcu widać ogrodzenie i bramę naszej budowy, a za bramą na hałdzie urobku stoi Szef. Widzę jak omiata pańskim okiem, dzieli i rządzi.
Jak byłam mniej więcej w 1/3 drogi (tej na rzut młotem) widzę jak zaczyna się klepać po spodniach i odbiera telefon.
Podchodzę, on wyłącza się i tako rzecze:

-Upitoliłaś kabel.
-Kopałam gdzie wskazali. A skąd Szef wie? Zadzwonili z Instytucji?
-Ta. Ale nie do mnie. Do Inwestora.
-Te 500 km? Nie mogli do nas? Daleko nie mają.
-Robimy im straty wizerunkowe i generalnie straszne szkodniki jesteśmy. Nie mogą przez nas pracować. Skandal, jak tak dalej będziemy skargę na ans złożą.
-A co im odłączyliśmy? Połowę Instytucji?
-Choinkę odłączyliśmy - to już rozumiem czego straty wizerunkowe i nie mogą wypełniać przez nas obowiązków zawodowych - Weź Tadka, on elektrykiem jest, niech to połata.
Czas akcji: 7 minut.

Skomentuj (5) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 144 (188)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…