Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#83852

(PW) ·
| Do ulubionych
Krótka historia zdrowotna, przedświąteczna.
Wyjechaliśmy na święta do rodziny. Synek dwuletni zasnął około godziny 20. Dwie godziny później obudził się z krzykiem, czerwone policzki, płakał niemiłosiernie. Wcześniej dawał znać jakby coś go bolało, nie pokazywał co, nie miał gorączki. Szybka decyzja, jedziemy do szpitala.

Jest taki nocny punkt przyjęć, w którym wylądowaliśmy. Na miejscu młoda lekarka, mały w drodze się uspokoił, ale badań wszelkich się boi, więc znów zaczął płakać. I wywiązał się dialog z panią doktor:
- No ale ja nie jestem pediatrą. Pierwszy raz widzę dziecko (?!). Dla mnie dwulatek płacze, bo jest dwulatkiem.
- Obudził się nagle z krzykiem, to nie jest normalny płacz.
- Ma gorączkę?
- Nie.
- Pokazywał gdzie go boli?
- Nie.
- No nie wiem, jakieś inne objawy? (wymieniła ze 3, żadna nie pasowała) - Ja nie wiem, dwulatki płaczą czasem, ja pediatrą nie jestem, proszę iść do pediatry.

Zrezygnowani ubieramy dziecko z nadzieją, że dziś spokojnie zaśnie, a jutro znajdziemy lekarza. Jak już mały był w kurtce, zapytałam lekarki, czy może go bolą dziąsła.
- Mogę zajrzeć do gardła. (zajrzała) Już wszystko wiem. Angina.

Dalsza wizyta trwała błyskawicznie, stetoskop, wywiad, przepisanie leków. Ja nie wiem, ja się nie znam. Ale naprawdę trzeba lekarzowi podpowiadać, co zrobić żeby zbadać pacjenta?

słuzba_zdrowia

Skomentuj (32) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 145 (177)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…