Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#83861

(PW) ·
| Do ulubionych
Moje wysportowane, wygimnastykowane dziecko wróciło dzisiaj ze szkoły z jedynką z WF-u.

No cóż, zdarza się, nie pieklę się o oceny, ale zawsze chcę wiedzieć - dlaczego? Oto historia, którą usłyszałam i która spowodowała, że wybieram się w poniedziałek do szkoły.

Na WF-ie mieli zastępstwo z zupełnie nieznaną im panią. Pani po AWF-ie (według słów Młodej - "ta pani jest po takich studiach, że się jest sportowcem z zawodu") i chyba z wielkimi pretensjami, że musi uczyć w podstawówce, a nie trenować kadrę narodową, obojętnie w jakiej dyscyplinie... Pomysłów na przeprowadzenie lekcji zabrakło jej już po rozgrzewce, z nudów wertowała dziennik (czy inne notatki nauczycielskie) i zauważyła, że 3/4 klasy nie ma zaliczenia (ocen) z tzw. "mostka". No to dawaj, zaliczać, kto nie ma zaliczone. Gdyby do tego się ograniczyła, to OK, jej prawo, zastępstwo czy nie, lekcję przeprowadzić musi. Ale pani krytykowała każdą "zaliczającą" osobę, wytykała błędy w sposób mało delikatny i generalnie co drugie słowo narzekała, jak bardzo jej wiedza i umiejętności marnują się przy trzecioklasistach, którzy nawet mostka nie potrafią poprawnie zrobić.

W pewnym momencie postanowiła pokazać "niedoukom" (użycia tego słowa jestem pewna, bo dokładnie wypytałam Młodą), jak powinien wyglądać prawidłowy mostek. Pokazała, no i w tym momencie niestety Młoda nie utrzymała języka za zębami...

- Ale nogi też powinny być wyprostowane...

Panią najpierw zatkało, że ktoś jej się ośmielił sprzeciwić, potem zaś ironicznie się zaśmiała:

- Co ty opowiadasz dziecko! Jakim cudem chcesz zrobić mostek przy wyprostowanych nogach? Jak się nie znasz, to nie gadaj głupot!

Młoda zbytnio "waleczna" nie jest, ale jak coś wie, to wie, upiera się z całej siły, że w prawidłowym mostku nogi powinny być wyprostowane w kolanach, po krótkiej chwili takich słownych przepychanek pani zaproponowała ironicznie, że jak taka z niej "znawczyni", to może niech pokaże. No cóż, dwa razy Młodej powtarzać nie trzeba, wyszła na środek, rozkrok, ręce do góry, mocny przechył do tyłu, opadnięcie na wyprostowane ręce. Jeszcze wystarczyło złączyć nogi i wyprostować je w kolanach, po czym utrzymać figurę przez 3 sekundy (minimum wymagane na zawodach).

Pani nakrzyczała na nią. Bo to niebezpieczne, nie wolno tak (hmm, czy tylko mnie się wydaję, że sama jej kazała?), co to za popisywanie się itp. To jest chyba najbardziej absurdalne w całej tej sytuacji, bo Młoda jest tak daleka od popisywania czy chwalenia się, że mało kto w klasie wie co ona trenuje i że w ogóle trenuje. No cóż, za prawidłowo wykonany mostek moja córka dostała jedynkę... Ta rozmowa w poniedziałek w szkole chyba będzie ciekawa.

szkoła

Skomentuj (65) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 203 (225)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…