Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#83902

(PW) ·
| Do ulubionych
Poniższa historia nie dotyczy mnie, tylko mego dość dobrego znajomego oraz tego, jak on próbował rozpocząć studia.

Kilka słów o Nim. Urodził się i mieszkał zagranicą, jednak w Polskiej rodzinie, wychowany zgodnie z kulturą polską, więc nie miał większego problemu z aklimatyzacją. Państwo w którym urodził się nie jest w UE. Po maturze postanowił dalej kształcić się w Polsce. Doskonale znał język polski, choć mówił z dość wyczuwalnym akcentem, radził sobie dobrze, choć miał problemy z terminologią. Pasował idealnie do braci studenckiej, imprezował, wagarował, uczył się, jak każdy inny. Po 3 latach studiów miał już polskie obywatelstwo, akcent obcy zanikł, znalazł pracę (mówił, że musi na piwo zarobić). Jednak świadectwo maturalne i suplement miał zagraniczne z dołączonym przysięgłym tłumaczeniem, dowód osobisty z wpisaną zagraniczną miejscowością jako miejsce urodzenia, natomiast rubrykę "adres zameldowania" miał pustą.

Po obronię pracy licencjackiej postanowił zmienić całkowicie kierunek edukacji, rozpoczynając zupełnie inne studia na innej uczelni. Nie chciał się przeprowadzać do innego miasta, złożył papiery do lokalnej uczelni, tej renomowanej. Uniwersytet w Mieście Wojewódzkim, dotyczy jego mniejszej filii w Dawnym Mieście Wojewódzkim i tam składał papiery.

Dalej historia właściwa, ustami kolegi:

Uzupełniłem wszystkie wymagane dane w Internetowym Systemie Rekrutacji Kandydatów, dołączyłem skany dokumentów, zdjęcie, myślę spoko, czekam potwierdzenie o przyjęciu. Nie tak szybko. Dzwoni do mnie ktoś z dziekanatu i prosi bym stawił się z dokumentami. Biorę oryginały świadectwa, suplementu, zaświadczenie o nostryfikacji, idę. Na miejscu starsza pani kseruje dokumenty, prosi dowód osobisty, też go kseruje. Się pytam po co - ona musi. Mówi mi że muszą moje dokumenty wysłać do głównej siedziby bo oni tu na miejscu nie mają specjalistów decydujących. Spoko, mus to mus. Daje mi do podpisu oświadczenie o gotowości pokrycia kosztów edukacji. Chwila, że co? Przecież uczelnia publiczna, edukacja za free? Babeczka potwierdza, ale mówi że jest za free dla obywateli polskich, obcokrajowcy płacą i muszę to oświadczenie wypełnić. Nie no, ja obcokrajowcem bynajmniej nie jestem od kilku miesięcy, odmawiam podpisania. Pani prosi bym przeszedł się z Nią do obsługi administracyjnej uczelni.


Po drodze mówi mi że jest zdziwiona dość niskim odzewem, bo dawali reklamę w gazetę, internet, promowali po szkołach w moich stronach. Mówię, że widziałem ulotki w autobusach i na przystankach, ale nie przez ulotkę do nich trafiłem. Ale nie, babce chodziło o miasto gdzie urodziłem się. Skąd mam wiedzieć co się tam dzieje, jak to już dawno nie są moje strony.

W obsłudze siedzą ze 3 kobitki, zaczynają oglądać mój dowód, mówią że to wygląda jak dowód osobisty ale pewne nie są. Wpadły na pomysł zadzwonienia do Basi z centrali, bo ona została przeszkolona z wszelkich kart identyfikacyjnych i zagranicznych dokumentów tożsamości. Bez sensu, wg mnie, ale dzwonią.


Opowiadają jej co wyżej, volume telefonu na maksa, wszystko słyszę doskonale. Basia nie wieży, babeczki mierzą linijką wymiary dowodu osobistego, mówią co jest napisane w którym miejscu, podają długość napisów. Basia nie wieży, twierdzi że to niemożliwe. Pytam się kim jest, że podważa wiarygodność polskiego dokumentu tożsamości. Ale Basia nie wierzy że mam polskie obywatelstwo! Mówię, że nie w Basi kompetencjach podważać Decyzję Prezydenta RP, ani Decyzji Szefa Biura Obywatelstw i Prawa Łaski. Mówi mi, że to jest PAŃSTWOWY UNIWERSYTET, a nie jakaś byle jaka szkoła wyższa! Mowie że PWSZ też jest państwowy, a poziom edukacji na licencjacie jest porównywalny, bo chyba nie twierdzi że ci sami wykładowcy gorzej uczą na PWSZ a na uniwerku lepiej. No wie pan co! Nie wiem.

Napisałem skargę do Rektora. Ta pierwsza babeczka jak mnie odprowadzała, to coś mówiła, że pewnie będzie negatywnie rozpatrzona i mam się szykować na opłatę z góry za pierwszy semestr. Kur... Jak grochem o ścianę.

Po dwóch tygodniach dzwonili do niego, że skarga została rozpatrzona pozytywnie, dokumenty są ok i zapraszają go w październiku na zajęcia. Podziękował im. Dzwonili jeszcze kilka razy październiku i listopadzie, czy się nie namyślił. Nie namyślił.

Dwa lata później oddział uniwerku zamknięto, budynki przejęła miejscowa PWSZ.

Skomentuj (13) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 164 (188)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…