Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#83949

(PW) ·
| Do ulubionych
Pracuję na uczelni medycznej.
Jak to często w takich przypadkach bywa rektorat jest w centrum, a poszczególne katedry porozrzucane są po całym mieście. Nasza mieści się na terenie dużego szpitala, zatem jeśli jest do nas jakaś korespondencja, to listonosz zostawia ją w kancelarii. Pani kancelistka dzwoni do adresatów, żeby ktoś przyszedł po pisma. Wszystko gra i buczy. Ale! Gdyby było tak pięknie to nie byłoby tej historii.

Pani kancelistka udała się na urlop i korespondencja tymczasowo trafia do sekretariatu zastępcy dyrektora. Dziś udałam się tamże po pisma. Było jedno, ale przy okazji poprosiłam panią sekretarkę, żeby telefonowała kiedy będzie coś do nas (zwłaszcza, że tej korespondencji nie ma dużo). Zostałam ofukana, że ona nie ma czasu i że ktoś ma przychodzić. W poniedziałek, środę i piątek. Dalej twierdzę, że telefon byłby dla wszystkich wygodniejszy - nawet wręczyłam jej numery wewnętrzne bo może nie ma - znowu zostałam ofukana.
Cóż - pismo zabrałam, zaniosłam gdzie trzeba i dowiedziałam się jeszcze jednej ciekawostki. Otóż w ubiegłym tygodniu list (polecony i ZPO) z UJ zaadresowany imiennie na jednego z naszych pracowników pani sekretarka odesłała z adnotacją "adresat nieznany"... Ciekawe ile listów tak potraktowała.
Całe szczęście kancelistka wraca w poniedziałek.

EDIT: podniosły się głosy w obronie pani sekretarki. Zatem wyjaśniam - korespondencja do nas zdarza się sporadycznie - w ciągu pół roku mojej pracy musiałam po nią iść może ze 4 razy. Uczelnia preferuje raczej elektroniczny obieg dokumentów. Szpital jest ogromniasty - zatem ja także muszę swoje obowiązki na jakiś czas "odstawić" żeby po te listy iść - a jak wspomniałam ta potrzeba występuje bardzo sporadycznie.
A list z UJ tak lekkomyślnie przez panią odesłany został przywieziony przez kuriera, który - pomimo rozległości obiektu - nie miał żadnego kłopotu z odnalezieniem adresata.

Skomentuj (34) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 129 (155)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…